Pobieranie opłaty za płatność kartą - czy to w ogóle legalne?
Płatność kartą kosztuje przedsiębiorcę, ale to nie znaczy, że sklep może dowolnie narzucać klientowi własne zasady. Problem zaczyna się wtedy, gdy sprzedawca próbuje ograniczyć płatność bezgotówkową albo odzyskać część kosztów w sposób, który wykracza poza warunki umowy z operatorem terminala.
Pytanie o opłatę za płatność kartą nie bierze się znikąd. Przedsiębiorca rzeczywiście ponosi koszty obsługi takiej transakcji, ale po uruchomieniu terminala nie zyskuje pełnej swobody w ustalaniu dodatkowych warunków dla klienta.
W praktyce oznacza to jedno: sklep może brać pod uwagę własne wydatki i kalkulować opłacalność sprzedaży, ale klient nie powinien być zaskakiwany zasadami, które podważają sens akceptacji kart. Najdobitniej widać to na przykładzie limitu kwotowego, gdy sprzedawca zgadza się na płatność kartą dopiero od 10 zł.
Skąd biorą się koszty płatności kartą?
Płatność kartą nie kończy się na zbliżeniu plastiku do terminala. W transakcji uczestniczą nie tylko klient i sklep, ale też bank wydający kartę, agent rozliczeniowy oraz organizacja płatnicza. Z perspektywy przedsiębiorcy oznacza to kilka rodzajów opłat, które składają się na końcowy koszt przyjęcia płatności bezgotówkowej.
Do najważniejszych należą:
- opłata interchange,
- marża agenta rozliczeniowego,
- opłata systemowa dla organizacji płatniczej,
- koszt terminala, często w formie abonamentu lub dzierżawy.
Miesięczna opłata za terminal to zwykle ok. 50 zł, a ustawowo ograniczona opłata interchange wynosi maksymalnie 0,2 proc. dla krajowych transakcji kartą debetową i 0,3 proc. dla kart kredytowych. To mniej niż przed laty, ale dla małych punktów nadal pozostaje realnym kosztem.
Czy przedsiębiorca może doliczyć opłaty za płatność kartą?
Pobieranie dodatkowych opłat za płatność kartą jest z reguły niedozwolone. Istnieją jednak wyjątki - te pojawiają się zwłaszcza wówczas, gdy opłata nie przekracza rzeczywistych kosztów ponoszonych przez sprzedawcę lub też opłata wynika z przepisów prawa (mowa tutaj zwłaszcza o urzędach).
Warto jednak pamiętać, że przed naliczeniem takiej opłaty konsument musi zostać odpowiednio poinformowany - tak, by dodatkowy koszt nie wzbudzał żadnych wątpliwości.
Kiedy sklep przekracza granicę?
WP Finanse opisało sytuację klienta, który chciał zapłacić kartą 3,50 zł, lecz sprzedawczyni zgadzała się na taką formę płatności dopiero od 10 zł. W materiale podkreślono, że taka praktyka jest niezgodna z regulaminem dostawcy terminala. Radca prawny Mateusz Kozieł oceniał, że odmowa przyjęcia płatności poniżej określonej kwoty najczęściej narusza postanowienia umowy zawartej przez sprzedawcę z operatorem.
To ważna wskazówka także w dyskusji o dodatkowej opłacie za płatność kartą. Jeśli przedsiębiorca już oferuje płatność bezgotówkową, nie może dowolnie budować własnych barier. Sam koszt po stronie sklepu nie daje jeszcze prawa do narzucania klientowi warunków sprzecznych z zasadami akceptacji kart.
Co może zrobić klient?
Jeśli sprzedawca ogranicza płatność kartą albo próbuje uzależniać ją od kwoty zakupu, klient może poprosić o wyjaśnienie podstaw takiej zasady. Taki punkt można zgłosić do organizacji płatniczej obsługującej terminal. W skrajnym przypadku operator może przypomnieć przedsiębiorcy o warunkach umowy, a nawet ją rozwiązać.
Płatność kartą generuje koszty dla sklepu, ale to nie oznacza pełnej dowolności wobec klienta. Jeśli punkt handlowy przyjmuje karty, powinien robić to na zasadach zgodnych z umową z dostawcą terminala. Dla kupującego to najlepszy sygnał, że dodatkowe ograniczenia albo próby przerzucenia kosztu transakcji wymagają co najmniej ostrożności i pytania o podstawę takiej praktyki.
Dlaczego część sprzedawców nadal woli gotówkę?
Z perspektywy klienta płatność kartą wydaje się najprostsza: wystarczy zbliżyć kartę, telefon albo zegarek do terminala. Z perspektywy przedsiębiorcy sprawa wygląda szerzej. Poza prowizją od transakcji dochodzi jeszcze koszt obsługi terminala, a ostateczne wydatki zależą od umowy z agentem rozliczeniowym, wysokości obrotów i modelu korzystania ze sprzętu.
To właśnie dlatego część małych punktów handlowych próbuje ograniczać płatności bezgotówkowe albo skłaniać klientów do gotówki. Dla sprzedawcy nawet niewielka transakcja kartą oznacza, że nie otrzyma całej kwoty z paragonu, tylko sumę pomniejszoną o uzgodnione opłaty. W przypadku drobnych zakupów taki koszt bywa dla niego bardziej odczuwalny.