System kaucyjny pod ostrzałem. Oszuści znaleźli sposób
Polski system kaucyjny, działający zaledwie kilka miesięcy, już stał się celem oszustów. Skomplikowane techniki wyłudzeń zagrażają jego efektywności.
Najważniejsze informacje
- Oszustwa dotykają głównie małe sklepy, gdzie opakowania przyjmowane są ręcznie.
- Nowoczesne maszyny próbują blokować niektóre triki, jednak starsze systemy często są bezradne.
- Przestępcy stosują również fałszywe etykiety, by oszukać skanery i personel.
System kaucyjny w Polsce wszedł w życie 1 października 2025 r. i w praktyce od tego momentu zaczęły funkcjonować pierwsze opakowania objęte nowym mechanizmem zwrotu kaucji. Choć projekt był przygotowywany od lat, jego faktyczna operacyjna działalność rozpoczęła się dopiero jesienią 2025 r. po opóźnieniach i konsultacjach technicznych.
Polski system działa zaledwie kilka miesięcy temu, jednak już teraz stał się obiektem zainteresowania oszustów.
Jak podaje "Fakt", przestępcy szybko zidentyfikowali słabe punkty tego systemu. Małe sklepy, gdzie opakowania przyjmowane są manualnie, stały się szczególnie podatne na działanie oszustów. Pracownicy mogą wielokrotnie skanować te same kody, wprowadzając odpady zamiast wartościowych opakowań.
Biznes od środka. Jak Polska zmienia energetyczną mapę Europy?
Jedna z popularnych metod to tzw. "metoda na sznurek". Oszuści przywiązywali żyłkę do butelki, umieszczając ją w maszynie do recyklingu. Po naliczeniu kaucji butelka była gwałtownie wyjmowana do ponownego użycia. Choć nowsze urządzenia potrafią się przed tym bronić, starsze maszyny nadal są podatne na taką manipulację.
Kolejnym sposobem jest użycie fałszywych etykiet, które oszukują skanery oraz nieświadomych pracowników. Etykiety z polskim piktogramem zamieszczane są na butelkach z zagranicy, umożliwiając przeszmuglowanie ich do systemu. Przestępcy używają etykiet także na zwykłych odpadach, co prowadzi do dużych strat finansowych.
W innych krajach np. w Danii hakerzy zidentyfikowali lukę pozwalającą na klonowanie bonów z maszyn do recyklingu. Dzięki temu mogli realizować fałszywe transakcje na setki tysięcy złotych, zanim system zdążył zareagować.
Jednym z najbardziej spektakularnych przypadków była historia z Kolonii, gdzie właściciel sklepu monopolowego zbudował magnetyczny tunel oszukujący butelkomaty. Używał tej techniki, by jedna butelka została zeskanowana ponad 1,2 mln razy, co przyniosło mu zyski rzędu 44 tys. euro. Ostatecznie właściciel został złapany dzięki anonimowemu donosowi.
Konsekwencje prawne dla oszustów
Polskie prawo surowo karze za takie oszustwa. Za wyłudzenie z art. 286 Kodeksu karnego grozi do 8 lat więzienia, z opcją zwiększenia kary w przypadku uszkodzenia danych lub maszyn do nawet 10 lat. Winni są również zobowiązani do zwrotu każdej wyłudzonej złotówki.
Zgodnie z obowiązującymi zasadami kaucja jest pobierana przy zakupie napojów w plastikowych butelkach o pojemności do 3 l, metalowych puszkach do 1 l oraz butelkach szklanych wielokrotnego użytku do 1,5 l.
Wysokość tej opłaty wynosi standardowo 0,50 zł dla plastikowych i metalowych opakowań oraz 1 zł dla szklanych butelek. Taki depozyt dodawany jest do ceny produktu i może być zwrócony konsumentowi bez okazania paragonu po oddaniu pustego i oznakowanego opakowania w punkcie zbiórki.