Minister finansów USA, Scott Bessent, w wywiadzie dla CNN, zaapelował do innych krajów o rozwagę w odpowiedzi na nowe cła wprowadzone przez prezydenta Trumpa. Podkreślił, że szybka reakcja może prowadzić do eskalacji i pełnoskalowej wojny handlowej.
Bessent zaznaczył, że stawki ceł są mocno uzasadnione danymi, mimo krytyki ze strony ekspertów. Wyjaśnił, że cła zostały obliczone na podstawie deficytu handlowego z poszczególnymi krajami, a nie na podstawie ceł stosowanych przez te kraje wobec USA.
Jedną z wiadomości, którą chciałbym przekazać dziś wieczorem, jest to, aby wszyscy usiedli wygodnie, wzięli głęboki oddech, i nie odpowiadali od razu. Zobaczymy, co z tego wyniknie, a jeśli odpowiecie, to właśnie tak dojdzie do eskalacji, a potem stanie się to pełnoprawną wojną handlową - powiedział Bessent, cytowany przez Polską Agencję Prasową.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Czytaj też: Nie żyje Val Kilmer. Podano przyczynę śmierci
Możliwe konsekwencje
Minister przyznał, że nowe cła mogą wpłynąć na wzrost cen dóbr w USA, ale przewiduje, że będzie to wzrost niewielki. Część podwyżek ma zostać zniwelowana przez umocnienie dolara, a część mają przyjąć na siebie sprzedawcy.
Bessent odniósł się również do krytyki dotyczącej wyliczeń stawek ceł przez Biały Dom. Podkreślił, że dane te opierają się na informacjach z urzędu Przedstawiciela USA ds. Handlu i są gotowe do obrony w sądzie.
We wcześniejszym wywiadzie dla Fox News Bessent wyjaśnił, dlaczego na liście oclonych państw nie znalazły się Rosja i Białoruś. Stwierdził, że USA nie prowadzą handlu z tymi krajami z powodu sankcji, mimo że w 2024 r. import rosyjskich dóbr do USA wyniósł 3 mld dolarów. PAP zwraca uwagę, że na liście znalazły się inne kraje objęte amerykańskimi sankcjami, jak choćby Iran, a nawet "niezamieszkałe australijskie wyspy Heard i McDonald, czy liczący niecałe 3 tys. mieszkańców norweski Svalbard".
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.