W tym artykule:
- Kiedy dogrzewanie domu naprawdę ma sens
- Grzejniki elektryczne i farelki. Najprostsze rozwiązanie, ale nie zawsze najtańsze
- Promienniki podczerwieni. Inny sposób ogrzewania niż w farelce
- Klimatyzator z funkcją grzania. Dogrzewanie domu nie tylko jesienią
- Piec na drewno i kominek. Ciepło odczuwalne szybko, ale trudniejsze do porównania
Gdy w domu robi się chłodno, wiele osób nie myśli od razu o wymianie całego systemu ogrzewania. Najpierw szuka prostego sposobu na dogrzanie jednego pokoju, łazienki albo sypialni. Z analiz opisywanych przez money.pl i finanse.wp.pl, opartych na wyliczeniach Krajowej Agencji Poszanowania Energii przygotowanych dla Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej, wynika, że dodatkowe ogrzewanie może podnieść miesięczny rachunek za prąd od ok. 35 zł do ok. 289 zł. To pokazuje, że wybór urządzenia ma znaczenie już na starcie.
Pierwsza ważna sprawa to skala potrzeby. Innego rozwiązania wymaga chłodna łazienka używana rano i wieczorem, a innego większy pokój, w którym chcemy utrzymać wyższą temperaturę przez kilka godzin dziennie. Właśnie dlatego dogrzewanie ma sens przede wszystkim wtedy, gdy nie chcemy ogrzewać całego domu mocniej, tylko szybko poprawić komfort w konkretnej części mieszkania lub budynku.
Kiedy dogrzewanie domu naprawdę ma sens
Dogrzewanie sprawdza się zwłaszcza w okresach przejściowych, gdy główne źródło ciepła jeszcze nie pracuje pełną mocą albo gdy dom traci temperaturę szybciej, niż oczekują domownicy. W praktyce najczęściej chodzi o poranki, wieczory i pojedyncze pomieszczenia, które wychładzają się mocniej niż reszta budynku.
Znaczenie ma też sam standard domu. Koszty zawsze zależą od wielkości pomieszczenia, czasu pracy urządzenia i izolacji budynku. Jeśli ciepło szybko ucieka, nawet pozornie niewielki sprzęt może pracować długo i regularnie, a wtedy rachunek przestaje być symboliczny.
Dogrzewanie nie musi więc oznaczać dużej inwestycji, ale wymaga rozsądnego dopasowania urządzenia do celu. To właśnie ten błąd pojawia się najczęściej: sprzęt kupowany jest pod wpływem chwili, bez sprawdzenia, czy ma ogrzać mały pokój na godzinę, czy większą przestrzeń przez pół dnia.
Grzejniki elektryczne i farelki. Najprostsze rozwiązanie, ale nie zawsze najtańsze
Najbardziej oczywisty wybór to urządzenia elektryczne, bo nie wymagają montażu i działają od razu po podłączeniu do gniazdka. Farelka, czyli termowentylator, daje szybki efekt i dlatego dobrze sprawdza się tam, gdzie liczy się czas. Urządzenie o mocy 1500 W, używane codziennie przez jedną lub dwie godziny, może zwiększyć rachunek za prąd o ok. 35–70 zł miesięcznie.
To rozwiązanie do krótkiego dogrzewania niewielkich pomieszczeń. Farelka szybko podnosi temperaturę, ale równie szybko ujawnia swoją słabszą stronę: przy dłuższym używaniu przestaje być tania. W materiale Gadżetomanii wskazano, że dłuższa praca takiego sprzętu może wyraźnie zwiększyć koszt codziennego ogrzewania.
Jeśli trzeba ogrzać większy pokój albo utrzymać ciepło dłużej, częściej wybierane są grzejniki konwektorowe i olejowe. Z wyliczeń cytowanych przez money.pl wynika, że grzejnik konwektorowy o mocy 2000 W, działający przez trzy-cztery godziny dziennie, oznacza koszt rzędu 139–185 zł miesięcznie. Z kolei grzejnik olejowy o mocy 2500 W, używany codziennie przez cztery-pięć godzin, może podnieść rachunek o ok. 231–289 zł miesięcznie.
Promienniki podczerwieni. Inny sposób ogrzewania niż w farelce
Po farelkach i klasycznych grzejnikach elektrycznych warto spojrzeć na promienniki podczerwieni, bo działają według innej zasady. Takie urządzenia nie koncentrują się przede wszystkim na ogrzewaniu samego powietrza, lecz oddają ciepło przez promieniowanie. W praktyce oznacza to, że ogrzewają ściany, podłogi, meble i osoby przebywające w pomieszczeniu.
Z analiz cytowanych przez money.pl wynika, że grzejnik promiennikowy o mocy 500 W, pracujący codziennie przez siedem-osiem godzin, może zwiększyć rachunek za prąd o ok. 81–92 zł miesięcznie. To wynik niższy niż przy większych grzejnikach konwektorowych i olejowych, ale koszt nadal zależy od tego, jak długo urządzenie pracuje i w jakim budynku jest używane.
Klimatyzator z funkcją grzania. Dogrzewanie domu nie tylko jesienią
Kolejnym rozwiązaniem, które coraz częściej pojawia się w domach, jest klimatyzator z funkcją grzania. Nowoczesny klimatyzator działa wtedy jak pompa ciepła powietrze-powietrze. Zamiast zamieniać prąd wyłącznie w ciepło, pobiera energię z powietrza zewnętrznego i przekazuje ją do wnętrza. Właśnie dlatego jego sposób pracy i koszty mogą wyglądać inaczej niż w przypadku zwykłych grzejników elektrycznych.
Koszt ogrzewania klimatyzacją zależy jednak od kilku elementów. Najważniejsze są izolacja budynku, powierzchnia pomieszczeń, moc urządzenia i temperatura na zewnątrz. W dobrze zaizolowanym domu o powierzchni ok. 100 m kw. miesięczny koszt ogrzewania klimatyzatorem klasy A+++ w sezonie przejściowym może wynosić od 150 do 300 zł. To poziom, który sprawia, że klimatyzator staje się realną alternatywą dla części domów.
Piec na drewno i kominek. Ciepło odczuwalne szybko, ale trudniejsze do porównania
Obok urządzeń na prąd i klimatyzatora wiele osób bierze pod uwagę także piec na drewno albo kominek. To rozwiązania, które dają szybkie odczucie ciepła i dla części użytkowników pozostają atrakcyjne nie tylko ze względów praktycznych, ale też ze względu na komfort korzystania. W dotychczas zebranych materiałach serwisów WP ten temat nie został jednak rozpisany tak szczegółowo kosztowo, jak farelki, grzejniki czy klimatyzacja.
Dlatego w przypadku dogrzewania domu drewnem bezpieczniej mówić o kilku zasadach niż o sztywnym rankingu wydatków. Kominek albo piec na drewno najlepiej sprawdza się tam, gdzie domownicy chcą podnieść temperaturę w konkretnej części domu, zwłaszcza w strefie dziennej. Trudniej natomiast traktować takie źródło jako prosty odpowiednik urządzeń elektrycznych, bo jego skuteczność zależy od układu pomieszczeń, sposobu rozprowadzenia ciepła i regularnej obsługi.