Premier Francji Francois Bayrou wyraził swoje zaniepokojenie decyzją prezydenta USA Donalda Trumpa o wprowadzeniu ceł, które uznał za "ogromną trudność" dla Europy i "katastrofę" dla Stanów Zjednoczonych. Bayrou podkreślił, że decyzja ta stanowi "katastrofę dla świata gospodarki".
Bayrou zarzucił Trumpowi, że "zwrócił się przeciwko swoim sojusznikom", co wprowadza "czas niepewności" i podważa dotychczasowe osiągnięcia. - Idea, że każdy z wielkich regionów świata zamknie się w sobie i regułą będzie odtąd wojna handlowa; to są ryzyka, które, niestety, z czasem się urzeczywistnią — powiedział Bayrou, cytowany przez Polską Agencję Prasową.
Premier Francji zapowiedział udział w spotkaniu w Pałacu Elizejskim, gdzie omawiane będą skutki amerykańskich ceł dla francuskiej gospodarki. Szczególnie dotknięta może być branża mleczarska, której eksport do USA osiąga wartość 350 mln euro rocznie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Francois-Xavier Huard, szef federacji przemysłu mleczarskiego, określił cła jako "złą wiadomość" dla sektora. Również francuscy producenci win i napojów alkoholowych obawiają się spadku eksportu o ok. 800 mln euro, co wpłynie na zatrudnienie i gospodarkę sektora, jak podano w komunikacie francuskiej Federacji Eksporterów Wina i Napojów Alkoholowych (FEVS).
Francja gotowa na wojnę handlową
Francja wyraziła gotowość do podjęcia działań w odpowiedzi na decyzję USA o nałożeniu 20-procentowych ceł na produkty z Unii Europejskiej. Rzeczniczka rządu Sophie Primas podkreśliła, że Francja zamierza współpracować z UE w tej sprawie.
Sophie Primas w rozmowie z RTL stwierdziła, że prezydent USA Donald Trump "myśli, że jest panem świata". Primas zapowiedziała dwie fale reakcji na amerykańskie cła. Pierwsza, dotycząca stali i aluminium, ma nastąpić w połowie kwietnia, a druga, obejmująca szerszy zakres dóbr, pod koniec miesiąca. Możliwe jest również wprowadzenie ograniczeń na amerykańskie usługi cyfrowe.