Główny Urząd Statystyczny poinformował w czwartkowy poranek, że lipcowy odczyt inflacji w Polsce przyniósł wyraźne spowolnienie wzrostu cen – wskaźnik CPI (czyli średnia zmiana cen tego, co ludzie kupują na co dzień) obniżył się do 3,1 proc. w skali roku.
To oznacza zauważalny spadek w porównaniu do czerwca, gdy inflacja utrzymywała się na poziomie 4,1 proc. Mimo tego pozytywnego sygnału, ekonomiści liczyli na jeszcze lepszy wynik – część prognoz sugerowała, że inflacja może spaść nawet poniżej 3 proc., w okolice 2,5-2,8 proc..
To najniższy poziom inflacji w Polsce od wielu miesięcy. W ubiegłym roku odnotowano wprawdzie chwilowe zbliżenie do celu inflacyjnego NBP, jednak obecny wynik można uznać za najbardziej regularne i stałe spowolnienie tempa wzrostu cen w Polsce od ponad trzech lat.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Sikorski premierem? "Nie można wkluczyć"
Ekonomiści z PKO BP zwrócili uwagę, że dane są mocno zmienne z powodu cen nośników energii. Z jednej strony wygasa efekt bazy po częściowym odmrożeniu cen w lipcu 2024 roku, ale za to do rachunków będzie doliczona opłata mocowa oraz wzrosną ceny ciepła systemowego.
Czy inflacja w Polsce będzie spadać?
Chociaż skala spadku inflacji cieszy, to nie spełniła ona najbardziej optymistycznych przewidywań. Mimo to mieści się w widełkach celu inflacyjnego banku centralnego, co może otworzyć przestrzeń do ewentualnych obniżek stóp procentowych w przyszłości.
Zgodnie z przewidywaniami Narodowego Banku Polskiego, w trzecim kwartale 2025 średni poziom inflacji ma wynosić 2,9 proc., a w czwartym może sięgnąć 3,6 proc. – głównie z powodu możliwego wzrostu cen energii.
Na 2026 rok prognozy wskazują stopniowe obniżki inflacji: z 3,5 proc. na początku roku do 2,7 proc. pod koniec grudnia. Rok 2027 ma przynieść dalszą stabilizację – możemy się spodziewać obniżenia poziomu inflacji do ok. 2,1 proc.