Najważniejsze informacje
- Paragony z Biedronki znowu są tematem licznych żartów i krytyki w internecie.
- Klienci podkreślają, że większość wydruku stanowią komunikaty marketingowe i vouchery.
- Sieć tłumaczy, że oferuje również opcję e-paragonów w aplikacji.
Niekończące się wydruki wywołują frustrację
Kwestię długości paragonów zaczęli szeroko komentować użytkownicy różnych grup i forów. Internauci piszą o przypadkach, w których końcówka paragonu ciągnęła się po ziemi, a osoby starsze narzekały, że długie taśmy z kas samoobsługowych zamieniają codzienne zakupy w istny koszmar.
"Osłupiałam" – dodaje jedna z internautek cytowana przez "Fakt". "Moja taśma miała równo metr!" – komentują inni. Z żartem podsumowała sytuację pani Basia: "Już zaczęłam żartować, że niewiele brakuje, żeby na drugiej stronie biedronkowych paragonów zmieścić Pana Tadeusza".
Sieć odpowiada na krytykę klientów
Przedstawiciel Biedronki, Marek Złakowski odpowiedzialny za rozwój relacji z klientem i cyfryzację, tłumaczy w rozmowie z "Faktem" dlaczego tak dużo miejsca na paragonie zajmują dodatkowe informacje.
Poza promocjami dostępnymi na półce czy też z Kartą Moja Biedronka, staramy się okresowo zaoferować klientom dodatkowe korzyści, które komunikujemy bezpośrednio na niefiskalnej części wydruku z kasy fiskalnej.
Jak podkreśla, te przestrzenie na paragonie wykorzystywane mają być do informowania m.in. o promocjach i specjalnych ofertach w sklepie internetowym Biedronka Home.
Cyfrowe rozwiązania zyskują na popularności
W odpowiedzi na zarzuty sieć podaje, że już w lipcu klienci korzystali z e-paragonów ponad 20 mln razy w ponad 3 tys. sklepów. Każdy użytkownik aplikacji Biedronki może aktywować zarówno e-paragony, jak i e-vouchery, ograniczając w ten sposób papierowe wydruki.
Kasa wydrukuje wyłącznie krótkie potwierdzenie, a paragon fiskalny można pobrać w aplikacji w historii zakupów.
Dodatkowo możliwe jest, by vouchery trafiały bezpośrednio do aplikacji, co ogranicza ilość drukowanego papieru.
Kwestie ekologiczne
Pomysłodawcy tego profilu, jak i liczni klienci komentujący sprawę, podnoszą także argument ekologiczny – ich zdaniem zbędne wydruki to niepotrzebne marnowanie papieru. "Himalaje absurdu zostały osiągnięte. Brawo" – ironizuje pan Kamil.