W tym artykule:
Właściciel działki nie może zakładać, że skoro odpady pojawiły się na jego gruncie bez jego zgody, to sprawa kończy się na samym zgłoszeniu problemu. Prywatna posesja nie jest miejscem do składowania śmieci, a przepisy traktują takie sytuacje jako naruszenie zasad gospodarowania odpadami.
Znaczenie ma też to, co dokładnie ktoś porzucił na działce. Inaczej wygląda sytuacja przy niewielkiej ilości gruzu, a inaczej wtedy, gdy na gruncie leżą opony, odpady budowlane, zanieczyszczona ziemia albo pojemniki po niebezpiecznych substancjach. Właśnie od rodzaju odpadów zależy, jak poważny staje się problem i jak szybko trzeba działać.
Najpierw oceń, jakie śmieci leżą na posesji
Z informacji zebranych przez WP wynika, że na prywatnych działkach najczęściej pojawiają się:
- gruz po remoncie, cegły, beton i ceramika,
- opony, złom i stare elementy metalowe,
- odpady budowlane i plastikowe worki,
- ziemia lub grunt przywieziony z innego miejsca,
- odpady niebezpieczne, w tym pojemniki po chemikaliach,
- azbest i eternit, które wymagają szczególnej procedury.
To ważne rozróżnienie, bo nie każdy materiał można choćby tymczasowo trzymać na działce w taki sam sposób. Czysty gruz można wykorzystać na własne potrzeby, na przykład do utwardzenia podjazdu, ale tylko w określonym limicie. Co innego bezczynna hałda zalegająca miesiącami, a jeszcze większe ryzyko pojawia się wtedy, gdy na działce są odpady niebezpieczne. W przypadku azbestu samodzielne składowanie pod gołym niebem może prowadzić nawet do odpowiedzialności karnej.
Kto odpowiada za usunięcie odpadów z działki?
Według art. 26 ustawy o odpadach posiadacz odpadów ma obowiązek niezwłocznie usunąć odpady z miejsca nieprzeznaczonego do ich składowania lub magazynowania. W praktyce oznacza to, że śmieci nie mogą po prostu leżeć na posesji, nawet jeśli właściciel twierdzi, że sam ich tam nie przywiózł.
W materiałach WP widać też, jak wygląda ścieżka instytucjonalna. Mieszkańcy zgłaszają sprawę do gminy, na miejsce mogą pojechać strażnicy gminni, a Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska może ocenić, czy potrzebna jest jego interwencja. W sprawach opisywanych przez WP przedstawicielka WIOŚ wskazała, że to przede wszystkim zadanie gminy. Z kolei gdy właściciel ignoruje wezwania, samorząd może próbować wymusić uprzątnięcie terenu.
Jakie kary i koszty mogą się pojawić?
Za lżejsze naruszenia grozi mandat od straży miejskiej lub policji. Znacznie poważniejsze skutki pojawiają się wtedy, gdy urzędnicy uznają, że doszło do nielegalnego magazynowania albo zbierania odpadów bez wymaganych zezwoleń. Wtedy administracyjne kary pieniężne mogą wynosić od 1 tys. zł do 1 mln zł.
Do tego dochodzą koszty wykonania zastępczego. Jeśli właściciel nie usunie śmieci mimo nakazu wójta lub burmistrza, gmina może uprzątnąć teren na jego koszt. Warto postawić na najbezpieczniejsze rozwiązania: zamówienie kontenera u legalnego przewoźnika albo odwiezienie odpadów do PSZOK. W praktyce to najszybszy sposób, by zamknąć problem, zanim sterta śmieci na działce zamieni się w dużo większy kłopot prawny i finansowy.