Zaglądają do rynien i studzienek. Można dostać nawet 10 tys. zł kary
Samorządy w powiecie bielskim zapowiadają intensywne sprawdzanie instalacji — informuje portalsamorzadowy.pl. Do wykrywania nieprawidłowości użyją bezpiecznego zadymiania sieci.
Najważniejsze informacje
- Gminy Kozy i Wilamowice rozpoczną zadymianie kanalizacji w najbliższych miesiącach.
- Za nielegalne podłączenie rynny do kanalizacji sanitarnej grozi do 10 000 zł grzywny.
- Mieszkańcy będą informowani o terminach prac na stronach gmin i w mediach społecznościowych.
Samorządy w regionie zapowiadają wzmożone kontrole instalacji sanitarnych. Jak podaje portalsamorzadowy.pl, urzędnicy sięgną po metodę zadymiania, by namierzyć nieszczelności i nielegalne podpięcia, w tym odprowadzanie deszczówki z rynien do kanalizacji sanitarnej. To reakcja na sygnały o dużej ilości czystej wody trafiającej do sieci, co przeciąża system podczas opadów.
Technika polega na wtłaczaniu do rur gęstego, białego i nietoksycznego dymu. Dym wydobywa się w miejscach uszkodzeń lub nieprawidłowych połączeń, wskazując źródło problemu. Jeśli instalacja jest podłączona niezgodnie z przepisami, dym może pojawić się na powierzchni, np. w rynnach lub kratkach. Najpierw działania obejmą gminę Kozy, następnie Wilamowice. Mieszkańcy mają otrzymywać komunikaty o harmonogramie na stronach gmin i na Facebooku.
Ujawnia triki sprzedawców. Pracował dla największych firm
Grzywna do 10 000 zł. Samorządy ostrzegają
Główny cel to ograniczenie napływu wód opadowych do kanalizacji sanitarnej. Burmistrz Wilamowic, Kazimierz Cebrat, w rozmowie z Radiem Bielsko zapowiedział konsekwencje finansowe dla osób, które odprowadzają deszczówkę do ścieków. Za nielegalne podłączenie rynny do kanalizacji sanitarnej grozi grzywna do 10 000 zł, a w skrajnych sytuacjach kara ograniczenia wolności. Samorząd podkreśla, że priorytetem są kontrole i porządkowanie sieci.
Powiat bielski ma już doświadczenia z takimi działaniami. Zadymianie prowadzono tam kilka lat temu, jednak skala napływu czystej wody do systemu znów wzrosła, co wymusiło powrót do akcji. Podobne kontrole realizowano m.in. w Krotoszynie, gdzie sprawdzano zarówno kanalizację sanitarną, jak i deszczową, aby wskazać nielegalne podpięcia.
Kiedy dym w rynnie to problem
W praktyce interpretacja wyników jest prosta. Jeśli podczas sprawdzania kanalizacji deszczowej dym pojawi się w rynnach, oznacza to poprawne połączenie. Gorzej, gdy dzieje się tak podczas zadymiania kanałów ściekowych – to sygnał, że rynny mogą być podłączone do kanalizacji sanitarnej. Specjaliści przypominają, że sieć sanitarna ma mniejsze średnice rur i nie jest przystosowana do odbioru dużych ilości wód opadowych, co grozi przeciążeniem podczas intensywnych deszczy.
Wcześniejsze zdarzenia w gminie Miedźna pokazały, że powodzie ujawniają skalę problemu odprowadzania wód deszczowych do kanalizacji sanitarnej. Dlatego samorządy wracają do metody zadymiania jako szybkiej i nieinwazyjnej formy audytu sieci. Mieszkańcy powinni śledzić komunikaty i w razie potrzeby skonsultować sposób podłączenia swoich instalacji z fachowcami.
Źródło: portalsamorzadowy.pl