Wielu Polaków uważnie monitoruje promocje wprowadzane przez popularne dyskonty. Wszystko po to, by móc jak najwięcej zaoszczędzić. Czasami jednak na okazje można natknąć się zupełnym przypadkiem.
Właśnie tak było w przypadku pana Michała i jego małżonki. W sobotni wieczór udali się oni na zakupy do jednego z podwarszawskich sklepów sieci Biedronka.
Aż przetarłem oczy i zaraz po wyjściu ze sklepu krzyknąłem do żony. Ludzie dziwnie się patrzyli, ale trudno. Szczerze mówiąc, to był łut szczęścia. Przed tą szybką, wieczorną wizytą, nawet nie przeglądaliśmy promocji w aplikacji. Skończyły się kapsułki do zmywarki i mleko, więc musieliśmy uzupełnić zapasy. A tu taka miła niespodzianka i ponad 70 zł w kieszeni - zrelacjonował nam pan Michał.
Młodzi małżonkowie załapali się na dwie promocje - na kapsułki do zmywarki marki Finish (dwa opakowania w cenie jednego) i na mleko Łaciate (2,25 zł za sztukę). Przy okazji nabyli jeszcze polędwicę i ciasto francuskie.
Łączna kwota na paragonie to 88,11 zł. Opusty po zastosowaniu karty Moja Biedronka wyniosły zaś 76,93 zł.
"Mina mi zrzedła". Ponury widok na stacji paliw
Pan Michał zdradził nam, że nie cieszył się długo z oszczędności przy okazji zakupów w Biedronce.
Uśmiech szybko zniknął z mojej twarzy. Mina mi zrzedła, gdy przejechaliśmy kawałek i zobaczyłem kolejne podwyżki na stacji paliw. 7,29 zł za litr "95". Dramat. Cóż, już wiem, gdzie pójdzie zaoszczędzona kasa z Biedronki - podsumował.