Pierwsze wrażenie bywa zaskakujące: w hotelu nie trzeba nocować, by skorzystać z oferty restauracji. Klient płaci za wstęp i w wyznaczonych godzinach może sięgać po słodkości oraz napoje tyle razy, ile chce. Jak podaje "Fakt", w Grudziądzu pomysł ten stał się szczególnie popularny wśród emerytów, którzy tłumnie przyjeżdżają na miejsce nawet tramwajami.
Tyle płacą za słodki bufet w Grudziądzu. "Za pierwszym razem prawie zemdlałam". Oferta jest bogata
Z relacji "Faktu" wynika, że bufet ma charakter typowo deserowy. Na stołach pojawiają się m.in. serniki, babeczki z kremem, galaretki i świeże owoce. Jedna z bywalczyń, pani Małgorzata, opowiadała w rozmowie z tabloidem, że wśród propozycji trafiła się też beza Pavlova, która w cukierniach potrafi kosztować dużo więcej.
W ramach opłaty - jak podaje dziennik - dostępne są także napoje: kawa, herbata i woda, a do tego różne soki. Hotel udostępnia wszystko w formule "bez limitu", co przy rosnących cenach w kawiarniach bywa dla części klientów istotnym argumentem.
Ile kosztuje wstęp i kiedy można przyjść? To miejsce przyciąga szczególnie seniorów
Obecnie wejście na słodki bufet kosztuje 25 zł. "Fakt" opisuje, że jeszcze zimą było to 20 zł, ale tuż przed Walentynkami cena wzrosła o 5 zł. - Płacę 25 zł i mam wszystko - mówiła "Faktowi" pani Małgorzata.
Oferta działa od poniedziałku do piątku, w godzinach 12.00-15.00. Właśnie pora dnia sprawia, że z rozwiązania często korzystają osoby starsze.
Za pierwszym razem prawie zemdlałam - żartowała kobieta. Myślałam, że na stołach będą smutne resztki po imprezie, a tutaj wszystko na poziomie. Świeżo i smacznie - wyjaśniła w rozmowie z tabloidem.
Pani Małgorzata, cytowana przez "Fakt", przekonywała, że w tym miejscu liczą się nie tylko wypieki, ale też możliwość spotkania i zwykłego wyjścia z domu. W jej ocenie to okazja, by się odświętnie ubrać i spędzić czas w towarzystwie.
Urodziny w hotelowej restauracji w Grudziądzu: przykład rachunku za sześć osób
Bufet - jak relacjonuje "Fakt - dobrze sprawdza się również przy małych spotkaniach rodzinnych. Inna klientka - pani Magdalena, emerytowana sprzedawczyni - urządziła tam urodziny w wąskim gronie. Wskazywała, że przy organizacji imprezy w domu sama część słodka mogłaby ją sporo kosztować, a do tego doszłyby jeszcze przecież napoje i poczęstunek.
Kobieta zapłaciła 175 zł za wstęp dla siebie oraz sześciorga gości. Jak opowiedziała w rozmowie z tabloidem, uczestnicy mogli bez ograniczeń korzystać z oferowanego jedzenia, a personel nie wywierał na nich presji, by szybciej kończyli posiłek lub ograniczali ilość spożywanych potraw.