Cukiernia "Jagodzianka" funkcjonuje w Olsztynku od przeszło 30 lat. Obecnie lokal prowadzi Emila Witowicz.
Jak opowiadała kobieta "Faktowi", do pracy w tym miejscu trafiła 15 lat temu jako sprzedawczyni, a po czasie przejęła biznes po poprzednim właścicielu i rozwinęła produkcję.
Właścicielka "Jagodzianki" o przepisie na bułeczki: bez mleka i bez konserwantów
Witowicz podkreślała w rozmowie z tabloidem, że receptura jagodzianek w praktyce pozostaje taka sama od lat, choć wprowadzono nieznaczną modyfikację.
W tekście zwrócono uwagę na domowy sposób przygotowania tych bułeczek: ciasto powstaje z mąki, jajek i margaryny, a mleka się nie dodaje, co ma ułatwiać wybór osobom z nietolerancją laktozy. Jagodzianki nie zawierają ulepszaczy.
Sezon na jagody i 120 kg owoców dziennie w "Jagodziance"
Właścicielka tłumaczyła "Faktowi", że to właśnie w sezonie jagodowym zainteresowanie klientów jest największe, bo świeże owoce są najlepsze. Zaznaczała również, że cukiernia skupuje jagody, a nadwyżkę mrozi na zimę.
Nie liczymy dokładnie, ile sprzedajemy dziennie jagodzianek, ale mogę zdradzić, że zużywamy nawet 120 kg jagód każdego dnia - mówiła Emilia Witowicz.
Tyle kasują za jagodziankę w Olsztynku. "Cena jest bardzo atrakcyjna"
Z relacji Fakt.pl wynika, że po jagodzianki przyjeżdżają osoby z różnych części kraju. Wśród spotkanych w cukierni klientów tabloid wymienił m.in. turystów z Rudy Śląskiej, którzy usłyszeli w hotelu, że w Olsztynku warto spróbować drożdżówek z jagodami.
Cena jest bardzo atrakcyjna, w Warszawie za gorszy wypiek trzeba zapłacić nawet 50 zł. Kupiliśmy kilka na próbę, a jeśli będą dobre, zabierzemy większą ilość dla znajomych na Śląsku - podali "Faktowi" Witold i Justyna Warzyszyńscy.