Ile kosztuje parking przy turystycznych hitach? W niektórych miejscach to blisko 100 złotych
Wyjazd w popularne turystycznie miejsca to nie tylko kwestia zakupu biletów czy wyżywienia. Często sporo środków może pochłonąć sam parking, a najbardziej widoczne jest to chociażby w Tatrach.
W tym artykule:
- Palenica Białczańska. Najdrożej przy trasie do Morskiego Oka
- Dolina Chochołowska i Dolina Kościeliska. Kilka minut dalej, kilkanaście złotych taniej
- Jak nie przepłacić za parking pod Tatrami?
- Molo w Sopocie. Płatna strefa i droższe postoje blisko plaży
- Wawel i zamek Książ. Dwa różne modele parkowania przy zabytkach
- Energylandia. Parking to tylko część większego rachunku
Parking coraz częściej staje się jednym z najbardziej odczuwalnych wydatków podczas krótkiej wycieczki. Przy atrakcjach turystycznych opłaty za postój potrafią być zaskakująco wysokie, a w Zakopanem i okolicach problem dodatkowo wzmacniają tłok i ograniczona liczba miejsc.
Prywatne parkingi w Zakopanem różnią się stawkami, a kierowcy płacą często za cały dzień nawet wtedy, gdy planują tylko krótki spacer. Zdarza się też, że bliskość atrakcji wyraźnie podnosi cenę. To mechanizm dobrze widoczny przy najpopularniejszych szlakach prowadzących w Tatry.
Palenica Białczańska. Najdrożej przy trasie do Morskiego Oka
Najmocniej portfel odczuwa postój w rejonie Morskiego Oka. Palenica Białczańska i Łysa Polana to dwa ostatnie parkingi Tatrzańskiego Parku Narodowego, na których można zostawić samochód przed pieszą drogą nad jezioro. W okresie ferii zimowych rezerwacja od poniedziałku do piątku kosztowała 45 zł, a w soboty i niedziele 55 zł.
Na tym jednak nie koniec. TPN stosuje ceny dynamiczne, które mogły wzrosnąć jeszcze o 10 lub 20 zł wraz z popytem. W praktyce oznaczało to, że w weekend za dzień parkowania kierowca może zapłacić nawet 75 zł. Wcześniejsza rezerwacja online daje większą szansę na niższą cenę i w ogóle na znalezienie miejsca.
Dolina Chochołowska i Dolina Kościeliska. Kilka minut dalej, kilkanaście złotych taniej
Przy Siwej Polanie, czyli wejściu do Doliny Chochołowskiej, działa co najmniej pięć parkingów. Stawki za dzień postoju wynoszą tam zwykle 20-40 zł, a zasada jest prosta: im bliżej wejścia na szlak, tym drożej. W szczycie sezonu nawet duże parkingi nie zawsze wystarczają wszystkim chętnym.
Jeszcze wyraźniej różnice widać przy Dolinie Kościeliskiej. Jadąc od strony Zakopanego, kierowcy mijają trzy duże parkingi, gdzie za postój płaci się 35 zł, a czasem po targowaniu 30 zł za dzień. Z drugiej strony wejścia do doliny stawka spada do 20 zł. Problem w tym, że odległość między tymi miejscami jest niewielka, a dojście z najdalej położonego parkingu zajmuje najwyżej 2-3 minuty.
Jak nie przepłacić za parking pod Tatrami?
Z materiałów WP płynie jeden prosty wniosek: za wygodę dojazdu niemal pod samo wejście często płaci się najwięcej. Dlatego przed zostawieniem auta warto porównać kilka parkingów, sprawdzić tablice z cenami i nie wybierać pierwszego wolnego miejsca bez rozeznania.
WP Turystyka przypomina też, że alternatywą są parkingi miejskie w Zakopanem. Parking "park and ride" pod dworcem kosztuje 10 zł za całą dobę, a w tej cenie kierowca dostaje jeszcze całodobowy bilet na komunikację miejską. W praktyce kilka minut więcej na dojście lub dojazd może oznaczać realną oszczędność.
Molo w Sopocie. Płatna strefa i droższe postoje blisko plaży
Po górskich parkingach warto spojrzeć na kurort nad Bałtykiem, gdzie problem wygląda inaczej, ale dla kierowców bywa równie kosztowny. Okolice Molo w Sopocie są objęte strefą płatnego parkowania. Pierwsza godzina kosztowała tam 9,50 zł, druga 11 zł, a trzecia 13 zł. Czwarta i kolejne godziny to z kolei wydatek 9,50 zł.
Na tym jednak wydatek nie musi się kończyć. W sezonie o wolne miejsce w pobliżu molo było bardzo trudno, dlatego część kierowców wybiera prywatne parkingi. Ich ceny są jednak jeszcze wyższe niż parkowanie w strefie.
Wawel i zamek Książ. Dwa różne modele parkowania przy zabytkach
Inaczej wygląda parkowanie przy zabytkach. W centrum Krakowa, skąd wielu turystów idzie na Wawel, działa strefa płatnego parkowania. Pierwsza godzina kosztuje 9 zł, druga 10 zł, a trzecia 11 zł. Jednocześnie WP zwraca uwagę, że ścisłe centrum Krakowa jest zatłoczone, dlatego część kierowców zostawia auta dalej i dojeżdża komunikacją miejską.
To ważna różnica w porównaniu z Tatrami czy Sopotem. Przy Wawelu problemem nie jest tylko sama cena parkingu, ale przede wszystkim dostępność miejsc w centrum dużego miasta. Kierowca często długo krąży po okolicy i traci czas jeszcze przed rozpoczęciem zwiedzania.
Z kolei przy zamku Książ model opłat był znacznie prostszy. Najlepiej korzystać z dwóch okolicznych parkingów, gdzie opłata dzienna wynosi od 20 do 40 zł. Z biura obiektu przekazywano wtedy, że stamtąd do samego zamku wystarcza ok. 10 minut spaceru.
Energylandia. Parking to tylko część większego rachunku
Przy parku rozrywki Energylandia mechanizm jest inny niż pod górskim szlakiem czy w centrum miasta. Samo zostawienie auta nie wydaje się najwyższym wydatkiem dnia, ale szybko okazuje się, że to kolejny element dużego rodzinnego budżetu. W Energylandii opłata za parking wynosi 30 zł.
To kwota, która na pierwszy rzut oka nie wygląda groźnie, ale w zestawieniu z resztą kosztów robi różnicę. W szczycie sezonu bilet normalny do Energylandii kosztuje 229 zł, a ulgowy 189 zł. Przy wyjeździe w składzie dwoje dorosłych i dwoje dzieci sam wstęp przekracza 830 zł. Gdy doliczyć parking, obiad, napoje i drobne wydatki na miejscu, jednodniowa wyprawa bez problemu przebija 1 tys. zł.