Paragon z Hiszpanii. Ludzie nie dowierzają
W mediach społecznościowych, na profilu "Europa w obiektywie", pojawiło się zdjęcie paragonu z hiszpańskiej miejscowości Frigiliana, które wywołało sporą dyskusję. Post opatrzony ironicznym nagłówkiem "Rachunek grozy" szybko przyciągnął uwagę internautów, choć powód poruszenia był zupełnie inny, niż można by się spodziewać.
Na opublikowanym w sieci zdjęciu widzimy szklankę kawy z mlekiem oraz rachunek, który na pierwszy rzut oka może zmylić nieuważnego obserwatora. Łączna kwota do zapłaty wyniosła 7,70 euro (ok. 32 zł). Kluczem do zrozumienia ironii autora jest jednak liczba zamówionych napojów – cena ta obejmowała aż pięć porcji "café con leche".
Oznacza to, że za jedną kawę w malowniczej hiszpańskiej miejscowości zapłacono zaledwie ok. 1,54 euro, co przy obecnym kursie daje nieco ponad 6,50 zł.
Autor posta postanowił wykorzystać tę sytuację, by wbić szpilkę w rodzime ceny nad Bałtykiem, pytając retorycznie: "Dajcie znać, ile kosztuje kawa na Monciaku w Sopocie". Kontrast jest uderzający – w popularnych polskich kurortach cena za jedną kawę często dwukrotnie przewyższa koszt, jaki turysta poniósł w Hiszpanii za całe zamówienie dla kilku osób.
Wydała 249 zł w Biedronce. Tylko zobaczcie, co kupiła
Pod postem nie zabrakło emocjonalnych komentarzy. Podczas gdy niektórzy użytkownicy dopytywali, czy to na pewno cena za jedną filiżankę, inni celnie zauważyli, że post jest świetnym "testem wzrokowym". Jak podsumował jeden z internautów: "Dużo czytelników potrzebuje koniecznie pomocy okulistycznej, żeby dojrzeć '5x'".
Hiszpański "rachunek grozy" okazał się więc w rzeczywistości dowodem na to, że zagraniczne wakacje wcale nie muszą drenować portfela bardziej niż spacer po sopockim molo.