Polski sklep w Anglii. Pokazali zakupy i paragon. "Dużo czy mało?"
Zakupy w polskim sklepie w Anglii rozgrzały internet. Ula i Olek z profilu "Here We Go Again" pokazali, co trafia do ich koszyka i ile kosztują produkty z Polski. Rachunek na 99 funtów (ok. 480 zł) szybko wywołał dyskusję o cenach i życiu za granicą.
Ula i Olek to polsko-angielska para, która wraz z córkami Lilą i Bellą prowadzi w mediach społecznościowych profil "Here We Go Again". Ich codzienne życie śledzi niemal 2 mln obserwatorów na samym TikToku.
Rodzina regularnie dzieli się relacjami z podróży, świąt, rodzinnych uroczystości, a także pokazuje realia wychowywania dzieci i funkcjonowania w dwukulturowym domu w Anglii. Jednym z najczęściej oglądanych tematów na ich profilu jest zwyczajna codzienność – bez upiększeń i scenariusza.
Poszła do lumpeksu. Znalazła prawdziwe perełki
Regularne wizyty w polskim sklepie
Dwa razy w miesiącu Ula i Olek odwiedzają polski sklep w Anglii, by uzupełnić zapasy produktów, których brakuje im na co dzień. Po jednej z ostatnich wizyt influencerka postanowiła pokazać obserwatorom, co dokładnie kupiła i ile kosztowały zakupy. Na nagraniu ustawiła na blacie trzy duże reklamówki wypełnione produktami sprowadzonymi z Polski.
Pierogi, nabiał i smaki dzieciństwa
Z zakupowych toreb Ula wyciągała kolejno: dwie paczki pierogów z truskawkami, które – jak podkreśliła – są ulubionym daniem dziewczynek, oraz pierogi z mięsem. Dla siebie kupiła dwa ptysie, które kojarzą jej się z dzieciństwem spędzonym w Białymstoku.
Wśród nabiału znalazły się serek wiejski z Piątnicy oraz twaróg, którego – jak zaznaczyła – nie da się kupić w angielskich supermarketach. Do koszyka trafiły także cztery jogurty skyr, dwa opakowania sera żółtego Babuni, cztery paczki kabanosów Tarczyński oraz dwie zupy ogórkowe.
"Szynka w Anglii smakuje niczym"
Jednym z produktów, na które Ula zwróciła szczególną uwagę, była wędlina. "Dla mnie szynka w Anglii smakuje niczym. W polskim sklepie musieliśmy kupić szynkę na wagę. Jak ona pachnie!" – mówiła na nagraniu, nie kryjąc zachwytu.
Zakupy uzupełniły jogurty Fantazja, chrupki orzechowe, krakersy Lajkonik, musy Kubuś i Tymbark. W trzeciej torbie znalazły się galaretki owocowe, kisiel oraz produkty do pieczenia i gotowania: przyprawy, cukier wanilinowy, śmietana fix, soda oczyszczona i sosy Knorr do sałatek.
Rachunek z polskiego sklepu. Ile zapłacili?
Na koniec Ula podsumowała zakupy, pokazując paragon. Całość kosztowała 99 funtów, czyli około 480 złotych. Influencerka zapytała swoich obserwatorów o opinię: "Jak myślicie – dużo czy mało?". Nagranie szybko wywołało dyskusję wśród widzów, którzy porównywali ceny polskich produktów za granicą z tymi w kraju.