Historyczny zwrot. Polacy przestają wybierać Niemcy
W 2024 r. z Niemiec do Polski przeprowadziło się 90,8 tys. osób, a z Polski do Niemiec 82,1 tys. - wynika z danych, na które powołuje się Euronews. To pierwsza od ponad 25 lat sytuacja, w której bilans migracji między tymi krajami przechylił się na korzyść Polski.
Najważniejsze informacje
- W 2024 r. bilans migracji Niemcy–Polska był ujemny: więcej osób przeprowadziło się do Polski niż do Niemiec.
- Eksperci podkreślają, że kluczowy jest nie tyle skok wyjazdów z Niemiec, co spadek napływu Polaków do Niemiec.
- Zjawisko może mieć znaczenie dla niemieckiego rynku pracy, gdzie Polacy pracują m.in. w branżach uznawanych za deficytowe.
Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu migracja zarobkowa między Polską a Niemcami miała dość wyraźny kierunek. Dla wielu Polaków wyjazd na Zachód, szczególnie do Niemiec, był sposobem na poprawę warunków życia, zdobycie wyższych zarobków i stabilniejszej pracy. Niemcy kojarzyły się z silną gospodarką, większymi możliwościami i lepszą infrastrukturą rynku pracy. Ten ruch był widoczny zarówno po otwarciu granic w latach 90., jak i po wejściu Polski do Unii Europejskiej.
W ostatnich latach sytuacja zaczęła się jednak stopniowo zmieniać. Polska gospodarka rozwijała się, a różnice w kosztach życia i wynagrodzeniach – choć nadal istnieją – w wielu sektorach przestały być tak jednoznaczne jak dawniej. Jak podaje Euronews, powołując się na dane niemieckiego urzędu statystycznego, w 2024 r. z Niemiec do Polski wyjechało 90,8 tys. osób, a w przeciwną stronę 82,1 tys.
To oznacza ujemny bilans migracji między krajami i przerwanie wieloletniego trendu, który od lat 80. miał jeden dominujący kierunek. Bastian Sendhardt z Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich zwraca uwagę, że obraz jest bardziej złożony niż proste "powroty" do Polski.
Dwie nastolatki na jednej hulajnodze. Wjechały wprost w auto
Nie wraca aż tak wielu ludzi do Polski. Prawdziwa zmiana polega na tym, że zdecydowanie mniej osób z Polski przeprowadza się do Niemiec - mówił.
Podobnie tłumaczy Nils Witte z Federalnego Instytutu Badań Ludności (BiB). -
Zwrot trendu zaczął się już w 2015 r., gdy po okresie wzrostu po raz pierwszy spadła liczba przyjazdów z Polski, a wyraźniej od 2016 r. Nowością w 2024 r. było tylko to, że liczba wyjazdów pierwszy raz była wyższa niż liczba przyjazdów. Wynikało to jednak mniej ze wzrostu wyjazdów, a bardziej z dalszego spadku przyjazdów - wyjaśniał w odpowiedzi dla Euronews.
W tle są też dane o skali obecności Polaków na niemieckim rynku pracy. Obywatele Polski stanowili w 2024 r. 6,6 proc. zagranicznej populacji w wieku produkcyjnym w Niemczech.
Saldo migracji tej grupy spadło z plus 15 tys. do minus 11 tys. osób, a Instytut Badań Rynku Pracy i Zawodów (IAB) odnotował, że 30,7 proc. Polaków mieszkających w Niemczech rozważało wyjazd.
W materiale Euronews pojawia się przykład Antoniego Wladyki, przedsiębiorcy, który przyjechał do Niemiec z rodziną w 1989 r., a w 2013 r. wrócił do Warszawy. -
To była dla mnie bardziej decyzja emocjonalna niż ekonomiczna - mówił. Po latach podkreślał m.in. tempo zmian i warunki prowadzenia firmy. - Ma się tu całkiem dużo swobody. A w porównaniu z Niemcami widać: płace rosną niewiarygodnie szybko w bardzo krótkim czasie - relacjonował.
Euronews opisuje też rozwiązania, które Polska wprowadziła od 2022 r. dla osób wracających po co najmniej trzech latach za granicą. W ramach ulgi podatkowej "Ulga na Powrót" można przez cztery kolejne lata korzystać z limitu zwolnienia do 85 528 zł rocznie, a z uwzględnieniem ogólnej kwoty wolnej łącznie ma to dawać ok. 115 tys. zł rocznie bez podatku. Sendhardt podkreślał jednak, że sama ulga nie przesądza o relokacji.
Dla Niemiec wątek ma także wymiar rynkowy. Prof. dr Yuliya Kosyakova z IAB wskazywała, że odpływ tej grupy mógłby uderzyć w kluczowe sektory.
Jeśli ta grupa zacznie wyraźniej wyjeżdżać, nie dotyczy to peryferii, lecz centralnych segmentów rynku pracy – zwłaszcza przemysłu, budownictwa, logistyki i części usług - oceniała.
Zmiana kierunku migracji nie oznacza więc odwrócenia dawnych trendów, ale raczej ich większej złożoności. Ruch między Polską a Niemcami staje się bardziej dwustronny i zależny od indywidualnych sytuacji, a nie tylko od ogólnej różnicy w poziomie rozwoju gospodarczego.