Polskie produkty w USA i ich ceny. Nagranie z TikToka obiegło internet
Wystarczyło jedno nagranie z TikToka, by w sieci rozpętała się gorąca dyskusja o cenach w Stanach Zjednoczonych. Polka mieszkająca w USA pokazała, ile trzeba zapłacić za dobrze znane w Polsce produkty spożywcze dostępne w tamtejszych sklepach.
Klaudia Tugul to polska tiktokerka mieszkająca w Stanach Zjednoczonych, która regularnie publikuje nagrania pokazujące codzienne życie za oceanem. Jej profile w mediach społecznościowych skupiają się przede wszystkim na porównywaniu realiów życia w Polsce i USA, ze szczególnym uwzględnieniem kosztów życia, zakupów oraz różnic kulturowych.
Jedno z jej nagrań, które szybko zaczęło krążyć po sieci, dotyczyło cen polskich produktów dostępnych w Stanach Zjednoczonych w polskim sklepie Miami. Film wzbudził duże zainteresowanie internautów i został szeroko komentowany również przez media.
Na nagraniu widać między innymi popularne słodycze znane z polskich sklepów. Baton Grześki oraz Prince Polo XXL kosztują około 1,99 dolara, czyli w przeliczeniu mniej więcej 7 złotych. W porównaniu do polskich cen nie jest to duża różnica, jednak inaczej wygląda sytuacja przy podstawowych produktach spożywczych.
Brawa nie miały końca. Chwalińska znowu zachwyciła kibiców
Słoik ogórków kiszonych kosztuje w USA około 27 złotych, kasza gryczana ponad 14 złotych, a majonez kielecki sięga nawet 36 złotych. To sprawia, że produkty typowe dla polskiej kuchni w Stanach Zjednoczonych traktowane są raczej jako żywność specjalistyczna niż zwykłe zakupy.
Również podstawowe produkty spożywcze mają wyższe ceny niż w Polsce. Kostka polskiego masła kosztuje około 23 złotych, a litr mleka Łaciatego około 16 złotych. Dla wielu osób może to być zaskoczenie, bo w Polsce są to produkty codziennego użytku.
Polskie produkty w USA i ich ceny
Wideo szybko zaczęło zdobywać popularność w mediach społecznościowych, a użytkownicy zaczęli dzielić się własnymi spostrzeżeniami na temat cen żywności w USA. Część komentujących zwracała uwagę, że wyższe ceny wynikają z importu i dostępności produktów w niszowych sklepach, inni natomiast porównywali je bezpośrednio do polskich realiów zakupowych, co jeszcze bardziej podgrzewało dyskusję.
Ceny takie same jak w Polsce. Tylko w Polsce w złotówkach a tam w dolarach - podkreśla internauta. - Drożej niż na lotnisku - śmieje się kolejna osoba.