Spartaczony remont mieszkania. Jak dochodzić swoich praw i rekompensat?

Wadliwy remont mieszkania nie kończy się na krzywych płytkach czy źle pomalowanej ścianie. Źle wykonane prace mogą oznaczać duże straty, kolejne koszty i długi spór z wykonawcą. Są jednak kroki, które wzmacniają pozycję właściciela lokalu.

Remont mieszkaniaNiewłaściwie wykonany remont mieszkania może spowodować lawinę kosztów
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | GRZEGORZ PULKOWNIK
Amadeusz Cyganek

Spartaczony remont mieszkania to często dużo poważniejszy problem niż estetyczna niedoróbka. W sieci często widzimy historie osób, które po wejściu do odświeżonego lokalu odkrywały kolejne błędy: źle wykonane podłogi, zniszczone ściany, pęknięte rury albo prace prowadzone inaczej, niż ustalono wcześniej z ekipą. Do tego dochodziły dodatkowe koszty zgłaszane już w trakcie remontu i trudny kontakt z wykonawcą.

Skala strat bywa duża. Jedna z bohaterek tekstu money.pl oceniała, że przez współpracę z nierzetelnym fachowcem straciła ok. 40 tys. zł. Inna opisywała zalane pomieszczenia, konieczność skuwania tynków, wymiany podłóg i demontażu kuchni. Z takich przypadków płynie prosty wniosek: jeśli remont został wykonany wadliwie, nie warto odkładać reakcji, bo z czasem rośnie zarówno koszt naprawy, jak i ryzyko sporu o to, kto odpowiada za szkody.

Co zrobić od razu po wykryciu fuszerki?

Pierwszy krok to zabezpieczenie dowodów. Trzeba zebrać umowę, rachunki, potwierdzenia przelewów, kosztorys, wiadomości z wykonawcą i zdjęcia pokazujące stan mieszkania. W praktyce liczy się każdy ślad ustaleń: nawet jeśli część rozmów odbywała się telefonicznie, warto zachować SMS-y i maile potwierdzające zakres robót, terminy albo uzgodnione poprawki.

Równie ważne jest udokumentowanie samych wad, zanim do mieszkania wejdzie kolejna ekipa. Poszkodowani zwracają uwagę, że pomocny bywa inspektor nadzoru budowlanego albo inny specjalista, który oceni jakość wykonania prac. Taka opinia kosztuje, ale może później ułatwić wykazanie, że problem nie wynika z normalnego zużycia czy błędu właściciela, lecz z nienależycie przeprowadzonego remontu.

Umowa z wykonawcą daje więcej niż się wydaje

Prawnicy cytowani przez money.pl podkreślają, że umowa z wykonawcą to absolutna podstawa. To właśnie ona pokazuje, co dokładnie zostało zlecone, w jakim terminie, za jakie wynagrodzenie i na jakich zasadach mają wyglądać poprawki albo rozliczenie. Jeśli w dokumencie zapisano kary umowne, właściciel mieszkania ma mocniejszy punkt wyjścia do rozmowy o rekompensacie.

Nawet wtedy, gdy umowa nie jest idealna, nie należy zakładać, że sprawa jest przegrana. Warto porównać jej zapisy z tym, co realnie wydarzyło się na budowie lub w mieszkaniu. Jeśli wykonawca robił coś sprzecznie z ustaleniami, przeciągał termin albo porzucił roboty, trzeba to uporządkować i opisać możliwie precyzyjnie. Taki materiał przyda się zarówno przy reklamacji usługi remontowej, jak i na późniejszym etapie sporu.

Wezwanie do poprawek i dalsze kroki

Przed skierowaniem sprawy do sądu zwykle trzeba formalnie wezwać wykonawcę do prawidłowego wykonania umowy albo usunięcia wad. Najlepiej zrobić to pisemnie i wyznaczyć konkretny termin. Jeśli fachowiec opóźnia się tak bardzo, że nie ma szans na ukończenie prac w umówionym czasie, albo mimo wezwania nadal wykonuje je wadliwie, właściciel może rozważyć odstąpienie od umowy lub zlecenie poprawek innej ekipie na jego koszt.

Gdy remont już się skończył, a wady wyszły później, znaczenie mają przepisy o rękojmi oraz ewentualnej gwarancji, jeśli została udzielona. Poszkodowany może też dochodzić odszkodowania za szkody wynikające z nienależytego wykonania umowy. Jeśli wykonawca nie odpowiada albo odmawia zwrotu pieniędzy, pozostaje droga sądowa. Wtedy najważniejsze stają się dowody: dokumenty, zdjęcia, świadkowie i opinia specjalisty.

Wybrane dla Ciebie