W tym artykule:
W wielu miejscach w Polsce ograniczenia już działają. W Radzyminie od 25 do 30 czerwca 2026 r. obowiązywał całkowity zakaz podlewania ogrodów, trawników i upraw rolnych oraz napełniania basenów wodą z gminnej sieci. Podobne decyzje opisywano także w Grójcu, Świerczach i Wałczu. W części gmin zakaz trwa tylko przez kilka dni, w innych obejmuje konkretne godziny albo obowiązuje do odwołania.
Samorządy tłumaczą te decyzje podobnie. W czasie upałów rośnie zużycie wody, a sieci wodociągowe i stacje uzdatniania nie zawsze nadążają za poborem. W wielu przypadkach podlewanie ogrodów i napełnianie basenów prowadziło do spadków ciśnienia, a nawet problemów z dostępem do wody w kranach. Dlatego gminy ograniczają wykorzystanie wody do celów innych niż bytowe, by zabezpieczyć dostawy dla mieszkańców.
Co obejmuje zakaz podlewania?
Lokalne przepisy zwykle dotyczą wody pobieranej z miejskiej albo gminnej sieci wodociągowej. Najczęściej nie wolno podlewać trawników, ogródków, działek, sadów i upraw, a także napełniać basenów. W Grójcu zakaz objął również mycie samochodów, podjazdów i kostki brukowej. Z kolei w Świerczach ograniczenia rozpisano nawet na konkretne dni i godziny.
Nie wszędzie zakaz wygląda tak samo. Jedna gmina wprowadza całodobowe ograniczenie, inna tylko rano i wieczorem, jak wcześniej Góra Kalwaria. Dlatego przed podlaniem ogrodu trzeba sprawdzić aktualny komunikat swojej gminy albo spółki wodociągowej, najlepiej w BIP lub na oficjalnym profilu urzędu.
Jakie kary grożą za złamanie zakazu?
Za naruszenie lokalnych przepisów porządkowych może grozić grzywna od 20 do 5 tys. zł. Jest też druga podstawa prawna dotycząca korzystania z wody z miejskiej sieci mimo zakazu. W takim przypadku konsekwencją może być mandat do 500 zł albo nagana.
Najpoważniejsze ryzyko dotyczy sytuacji, gdy ktoś nielegalnie podłącza się do hydrantu albo sieci wodociągowej. Taki przypadek może zostać potraktowany jako wykroczenie albo nawet przestępstwo. Wtedy kara może sięgać kilku tysięcy złotych, a w skrajnym wariancie sprawa może mieć dalsze konsekwencje karne.
- do 500 zł mandatu albo nagana za złamanie zakazu korzystania z wody z sieci
- od 20 do 5 tys. zł grzywny za naruszenie lokalnych przepisów porządkowych
- wyższe konsekwencje przy nielegalnym poborze wody lub ingerencji w sieć
Gminy zapowiadają kontrole, ale trzeba czytać lokalne zasady
Część samorządów zapowiada monitoring zużycia wody i kontrole. W Radzyminie pobór miał być monitorowany przez system zdalnego odczytu liczników. WP Wiadomości opisywała też przypadki, gdy gminy ostrzegały mieszkańców możliwością wezwania policji. Jednocześnie w tych samych materiałach pojawiały się wątpliwości prawników, czy każda sankcja będzie tak samo łatwa do wyegzekwowania.
Dla mieszkańca najważniejszy wniosek jest prosty: zakaz podlewania trawników i ogródków nie jest dziś wyjątkiem, ale powracającym elementem letnich ograniczeń. Jeśli gmina publikuje komunikat o oszczędzaniu wody, warto od razu sprawdzić, czego dokładnie dotyczy, w jakich godzinach obowiązuje i jaka kara grozi za złamanie przepisów.