W tym artykule:
Od razu warto wyjaśnić najważniejsze: z programu mogą skorzystać pary pozostające w małżeństwie lub związku partnerskim, jeśli w ciągu 12 miesięcy przed zgłoszeniem badania potwierdziły problem niepłodności. To podstawowy warunek wejścia do programu, który przywrócił państwowe finansowanie leczenia metodą in vitro.
Jak wynika z informacji Ministerstwa Zdrowia, zainteresowanie jest duże. Do programu zakwalifikowano prawie 32 tys. par, a ponad 30 tys. rozpoczęło procedurę zapłodnienia pozaustrojowego. To pokazuje skalę potrzeb i to, że dla wielu pacjentów nie jest to rozwiązanie na marginesie systemu, ale realna droga leczenia niepłodności.
Jak wygląda kwalifikacja do in vitro?
Kwalifikacja zaczyna się od zgłoszenia do realizatora programu. Następnie para przechodzi kwalifikację medyczną, a program obejmuje również obowiązkowe badania. Dopiero po pozytywnej ocenie można przejść do kolejnych etapów procedury.
Refundacja nie kończy się na jednym elemencie. Państwo finansuje całą procedurę in vitro, czyli:
- kwalifikację par,
- obowiązkowe badania,
- wszystkie etapy zapłodnienia pozaustrojowego.
Dla pacjentów to kluczowa informacja, bo właśnie koszty były wcześniej jedną z najważniejszych barier w rozpoczęciu leczenia.
Limity wiekowe i warunki programu
Program przewiduje też ograniczenia wiekowe. Kobiety mogą korzystać z własnych oocytów (żeńskich komórek rozrodczych) do 42. roku życia, a z komórek dawczyni do 45. roku życia. Te zasady mają znaczenie już na etapie kwalifikacji, dlatego wcześniejsza diagnostyka i potwierdzenie niepłodności pozostają niezbędne.
W tle jest szerszy problem zdrowotny. Według danych przywołanych przez PAP niepłodność może dotyczyć ok. 3 mln osób w Polsce, a problem obejmuje 15-20 proc. par w wieku prokreacyjnym. Jak wynika z tych samych informacji, 35-40 tys. par rocznie wymaga leczenia zaawansowanymi technikami wspomaganego rozrodu.
Co obejmuje program i do kiedy będzie działać?
Program działa od 1 czerwca 2024 r. i ma potrwać do końca 2028 r. Rocznie ma kosztować co najmniej 500 mln zł, czyli łącznie 2,5 mld zł. To centralne rozwiązanie zastąpiło lukę, którą wcześniej częściowo próbowały wypełniać samorządy własnymi programami wsparcia.
Program refundacji in vitro nie dotyczy wyłącznie par leczących niepłodność klasyczną ścieżką. Przewidziano także możliwość zabezpieczenia płodności dla pacjentów onkologicznych.
W praktyce chodzi o zamrożenie gamet przed rozpoczęciem leczenia nowotworowego. Po zakończeniu terapii pacjent może wrócić do tematu rodzicielstwa, korzystając z zabezpieczonego materiału. Według danych przekazanych przez resort, w ciągu roku z tej opcji skorzystało 813 osób.
Co istotne, po uruchomieniu programu rządowego część miast zaczęła wygaszać lokalne inicjatywy, uznając, że świadczenia nie powinny się dublować. Dla par, które dziś pytają o in vitro z refundacją, najważniejszy wniosek jest jednak prosty: główną ścieżką wsparcia pozostaje program państwowy obejmujący kwalifikację, badania i całą procedurę.