Odkładanie pieniędzy bez konkretnej kwoty bardzo często kończy się zniechęceniem. Problem nie polega wyłącznie na tym, że trudno regularnie oszczędzać, ale też na tym, że rynek mieszkaniowy nie stoi w miejscu. W dużych miastach roczne oszczędności bywają zjadane przez wzrost cen nieruchomości. To dlatego sam zamiar, że "będę coś odkładać", zwykle nie wystarcza.
Zanim zaczniesz zbierać pieniądze na wkład własny, warto więc ustalić trzy rzeczy:
- jakiej kwoty potrzebujesz,
- ile jesteś w stanie odkładać co miesiąc,
- czy tempo oszczędzania nadąża za cenami mieszkań.
Dopiero taki plan pokazuje, czy cel jest realny w obecnym układzie wydatków. W materiałach WP pada przykład osób, które przy wysokich kosztach życia i najmu odkładają co miesiąc niewiele w stosunku do tego, jak szybko drożeją mieszkania. W praktyce oznacza to, że nawet regularne wpłaty mogą nie przybliżać do zakupu tak szybko, jak się wydaje.
Ile trzeba mieć na wkład własny na mieszkanie?
Wiele osób decyduje się na radykalne kroki właśnie po to, by uzbierać wymagane 10 proc. wkładu własnego. Im droższa nieruchomość, tym większy problem, bo potrzebna kwota rośnie razem z ceną mieszkania. Dla czytelnika to najważniejszy punkt wyjścia: nie odkłada się "na mieszkanie" w ogóle, tylko na konkretny próg wejścia do kredytu i niższy kapitał do spłaty.
Liczenie celu ma jeszcze jedną zaletę. Pozwala zobaczyć, czy potrzebne są tylko drobne korekty budżetu, czy raczej większa zmiana stylu życia na kilka lub kilkanaście miesięcy. Właśnie w tym miejscu pojawia się najtrudniejsze pytanie: co dziś najmocniej blokuje zbieranie pieniędzy na własne M.
Najem często najbardziej spowalnia oszczędzanie
Dla wielu młodych osób największym obciążeniem nie są pojedyncze wydatki, ale regularny koszt wynajmu. Weronika Dąbrowska-Sidzina w rozmowie z WP opowiadała, że razem z mężem zrezygnowali z wynajmowania mieszkania w Warszawie i na pewien czas wrócili do domu rodzinnego. Efekt był bardzo wyraźny: – Zrobiliśmy dokładne kalkulacje. W stosunku do tego, ile wydalibyśmy na wynajem w Warszawie przez ten rok, zaoszczędziliśmy na pewno ponad 50 tysięcy złotych, a myślę, że zbliżyliśmy się nawet do 100 tysięcy – przyznaje Weronika.
To rozwiązanie nie jest uniwersalne, ale dobrze pokazuje skalę problemu. Jeśli co miesiąc duża część wypłaty znika na czynsz, rachunek za niezależność bywa po prostu zbyt wysoki. Jeśli relacje z rodzicami są w porządku, matematyczny sens takiego kroku jest bezdyskusyjny. Według ekspertów dopiero po mocnym obniżeniu kosztów stałych tempo odkładania na wkład własny zaczyna wyprzedzać wzrost cen mieszkań.
Powrót do rodziców ma sens tylko wtedy, gdy dom daje prywatność i nie odbywa się kosztem zdrowia psychicznego. W tym samym materiale pada ważne zastrzeżenie, że taka przeprowadzka nie może być wejściem w toksyczny układ tylko po to, by szybciej zebrać pieniądze. Oszczędzanie ma przybliżać do stabilizacji, a nie tworzyć nowy problem.
Dlatego pierwszy etap drogi do wkładu własnego na mieszkanie jest mniej efektowny, niż mogłoby się wydawać. Najpierw trzeba uczciwie policzyć potrzebną kwotę, a potem sprawdzić, czy największa oszczędność nie kryje się tam, gdzie co miesiąc znika najwięcej pieniędzy. W wielu przypadkach to właśnie koszt najmu decyduje, czy plan na własne mieszkanie ruszy z miejsca.