Czyszczenie BIK. Co można zrobić samodzielnie, a czego nie da się usunąć?

Hasło "czyszczenie BIK" regularnie wraca w ogłoszeniach i rozmowach o kredycie. Sprawa jest dużo mniej prosta, niż sugerują reklamy. Nie każdy niekorzystny wpis da się skasować, ale część działań można zacząć samodzielnie i bez wysokich kosztów.

Karta kredytowaCzyszczenia BIK - choćby częściowo - można dokonać samemu
Źródło zdjęć: © Pexels | Karolina Grabowska
Amadeusz Cyganek

W praktyce "czyszczenie BIK" najczęściej oznacza próbę usunięcia albo ograniczenia skutków niekorzystnych informacji w historii kredytowej. Dla wielu osób to pierwszy pomysł, gdy bank odrzuca wniosek lub gdy pojawia się obawa o zdolność kredytową. Problem w tym, że samo hasło brzmi prościej niż rzeczywiste zasady działania Biura Informacji Kredytowej.

Raport BIK pokazuje przede wszystkim, jakie zobowiązania klient ma obecnie, jakie spłacił, czy występowały opóźnienia oraz ile pojawiło się zapytań kredytowych. To ważne, bo wiele osób sprowadza cały temat do jednej liczby punktów, choć bank patrzy szerzej. Liczy się nie tylko punktacja, lecz także konkretna historia spłat i ogólny obraz klienta.

Co naprawdę kryje się pod hasłem "czyszczenie BIK"?

Nie chodzi więc o prosty zabieg, po którym cała historia znika. Realne działania dotyczą raczej konkretnych wpisów, ich podstawy oraz tego, czy dane są prawidłowe. Jeśli w raporcie znajdują się informacje błędne, punktem wyjścia nie jest pośrednik, ale analiza danych i kontakt z instytucją, która je przekazała.

To właśnie bank, a nie sam klient, przekazuje dane do BIK i to bank może je skorygować albo usunąć, jeśli są nieprawidłowe. Dlatego obietnice szybkiego "wyczyszczenia" historii kredytowej bywają mylące. Kancelarie i firmy oferujące takie usługi próbują rozmawiać z bankami lub wykorzystywać określone przepisy, ale nie mają magicznego narzędzia do kasowania niewygodnych wpisów.

Czy wpis z BIK można po prostu usunąć?

Najważniejsza odpowiedź brzmi: nie zawsze. Wiele zależy od rodzaju zobowiązania, historii spłaty i tego, czy wpis dotyczy danych prawidłowych. Jeśli opóźnienia rzeczywiście wystąpiły, nie ma prostego sposobu, by jednym wnioskiem wymazać całą historię. Właśnie dlatego eksperci zwracają uwagę, że "czyszczenie BIK" nie jest usługą z gwarantowanym efektem.

Część firm pobiera za takie działania od 500 zł do nawet kilku tys. zł za pojedynczy wpis. Jednocześnie nie ma pewności, że sprawa zakończy się powodzeniem. BIK ostrzega też przed podmiotami, które każą płacić za dostęp do danych, choć część informacji można sprawdzić samodzielnie. Czytelnik powinien więc najpierw ustalić, co dokładnie znajduje się w jego historii, zanim zapłaci za pomoc z zewnątrz.

Warto przy tym pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. Nawet dobry wynik w BIK nie przesądza o decyzji kredytowej, bo bank bierze pod uwagę także własny scoring, liczbę aktywnych zobowiązań, zapytania kredytowe i sytuację finansową klienta. Z tego powodu rozsądniejszym krokiem od szukania szybkiego skrótu bywa uporządkowanie danych, regularna spłata rat i ograniczenie działań, które pogarszają ocenę wiarygodności.

Jak sprawdzić swój BIK, zanim zacznie się działać?

Zanim ktoś zacznie myśleć o poprawie historii kredytowej, powinien zobaczyć, co naprawdę widnieje w jego danych. Raport z BIK pokazuje aktywne i spłacone zobowiązania, informacje o opóźnieniach oraz liczbę zapytań kredytowych. To właśnie od tej analizy warto zacząć, bo samo przekonanie, że ma się "zły BIK", niewiele jeszcze wyjaśnia.

Do wyboru są dwa rozwiązania. Pierwsze to płatny raport, który jest bardziej czytelny i zawiera uproszczoną punktację. Drugie to bezpłatna kopia danych, dostępna raz na pół roku, ale mniej przejrzysta i bez punktów. Taki dokument także pozwala sprawdzić, jakie zobowiązania są widoczne i czy przy którymś z nich odnotowano opóźnienia.

Najważniejsze jest to, by nie patrzeć wyłącznie na kolor raportu albo jedną liczbę. Znaczenie mają konkretne wpisy: czy kredyt nadal jest aktywny, czy pojawiły się zaległości, ile było zapytań o nowe finansowanie i czy w zestawieniu nie ma zobowiązań, których klient nie rozpoznaje. Dopiero wtedy można ocenić, czy problem dotyczy błędu w danych, zbyt wielu produktów kredytowych, czy po prostu historii spłat.

Wybrane dla Ciebie