W tym artykule:
Jak opisał money.pl, nowy model oceny punktowej BIK obowiązuje od 1 lipca 2026 r. To największa zmiana zasad oceniania wiarygodności kredytowej od lat. Dla części klientów nowy scoring okazał się korzystny, ale inni po zalogowaniu do swojego profilu zobaczyli wyraźne spadki punktacji.
Najważniejsza różnica polega na tym, że system korzysta dziś z szerszego zakresu danych i uwzględnia nowsze formy finansowania. BIK przekazał money.pl, że w nowej ocenie bierze pod uwagę m.in. pożyczki z sektora pozabankowego i zobowiązania wynikające z płatności odroczonych. Jednocześnie klienci mają dostać bardziej czytelne wyjaśnienie wyniku, bo zamiast czterech widzą sześć czynników wpływających na scoring BIK.
Chodzi o takie elementy jak:
- historia spłat,
- bieżące spłaty,
- staż kredytowy,
- nowe kredyty,
- wykorzystanie limitów,
- kredyty gotówkowe.
Taki podział ma pomóc klientowi lepiej zrozumieć własny scoring kredytowy. W praktyce oznacza to, że łatwiej sprawdzić, czy problemem są dawne opóźnienia, zbyt duża liczba nowych zobowiązań, czy może wysokie wykorzystanie kart i limitów w koncie.
Porównywanie ofert kredytowych bez kary za samo pytanie
Wokół zapytań kredytowych od dawna narastały wątpliwości. W ostatnich miesiącach UOKiK sprawdzał, czy dotychczasowe zasady scoringu nie ograniczały konkurencji między bankami. Problem był prosty: rozsądny klient, który chciał znaleźć lepszy kredyt hipoteczny albo gotówkowy, składał pytania w kilku miejscach i ryzykował pogorszenie swojej oceny.
Teraz ten element ma działać inaczej. Według informacji przekazanych przez BIK zapytania, po których klient nie podpisze umowy, mają znikać z bazy po 14 dniach i nie być widoczne dla kolejnych analityków. Sama firma podkreśla też, że całkowicie zrezygnowała z wykorzystywania informacji o zapytaniach w nowej ocenie punktowej. To oznacza większy komfort dla osób, które chcą spokojnie sprawdzić kilka ofert przed podjęciem decyzji.
Co nowy scoring BIK oznacza dla kredytobiorców?
Zmiana nie oznacza jednak, że zdobycie finansowania automatycznie stanie się łatwiejsze. Bank nadal patrzy szerzej niż tylko na liczbę punktów w raporcie BIK. Liczą się także historia spłat, aktywne zobowiązania, limity na kartach i rachunkach oraz wewnętrzna ocena ryzyka po stronie banku. Dlatego nawet poprawa samego scoringu nie daje jeszcze gwarancji pozytywnej decyzji.
W praktyce klient powinien dziś zwrócić uwagę przede wszystkim na kilka kwestii:
- samo porównywanie ofert nie powinno już obniżać oceny tak jak wcześniej,
- większe znaczenie mają nowe pożyczki i liczba aktywnych zobowiązań,
- pod lupą znalazły się pożyczki pozabankowe i płatności odroczone,
- bank nadal ocenia klienta także własnym scoringiem wewnętrznym.
Nowy scoring BIK mocniej analizuje świeże zobowiązania
Na tym jednak zmiany się nie kończą. Z materiałów money.pl wynika, że nowy scoring BIK wyraźniej patrzy na bieżące zachowania klienta, a nie tylko na samą historię spłat z dłuższego okresu. Większe znaczenie ma to, ile nowych kredytów i pożyczek ktoś zaciąga w krótkim czasie oraz jak wygląda jego aktualne obciążenie.
To ważna zmiana dla osób, które korzystają z kilku produktów jednocześnie. Według informacji przekazanych przez BIK liczba czynnych zobowiązań jest jednym z elementów oceny ryzyka. System bierze też pod uwagę wykorzystanie limitów oraz kredyty gotówkowe. W praktyce klient z kilkoma małymi pożyczkami może zostać oceniony gorzej niż osoba z jednym większym zobowiązaniem, nawet jeśli obie spłacają raty terminowo.
Mocniej widoczna ma być również aktywność poza sektorem bankowym. BIK przekazał, że do nowej oceny włączył pożyczki pozabankowe oraz zobowiązania wynikające z płatności odroczonych. To oznacza, że scoring kredytowy szerzej pokazuje całą sytuację finansową klienta, a nie tylko relację z bankiem.
Kto powinien szczególnie uważnie sprawdzić swój scoring?
Zmiany w BIK najmocniej mogą odczuć osoby, które planują kredyt w najbliższych miesiącach, mają kilka aktywnych zobowiązań albo korzystały z finansowania poza bankami. Ważna jest też sytuacja klientów, którzy do tej pory odwlekali porównywanie ofert z obawy przed spadkiem punktacji. Dziś ich pozycja może wyglądać lepiej niż wcześniej.