Lekarz pokazał przelew. Gotowi? Tyle dostał za maj
Dr n. med. Marcin Socha, który pracuje w roli chirurga szczękowo-twarzowego, pokazał, jaki przelew wpłynął na jego konto za maj 2026. Jednocześnie nakreślił, jak wyglądała jego dotychczasowa kariera medyczna.
Doktor Marcin Socha pokazał przelew, który wpłynął na jego konto za pracę w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Kwota to 4 621,40 zł.
Moje wynagrodzenie za 1/2 etatu bez dyżurowych godzin nadliczbowych, tzw. dyżurów (nie dyżuruję z powodów rodzinnych), czyli chirurga szczękowo-twarzowego z 26-letnim doświadczeniem, po dwóch fakultetach (medycyna i stomatologia) z doktoratem, po setkach realnie przepracowanych dyżurów 24h jako lekarz rezydent (za wartość pizzy), później jako chirurg specjalista (teraz pewnie za około 10-15x pizza), po tysiącach wykonanych zabiegów, niektórych wielogodzinnych ratujących zdrowie i życie pacjentów - napisał na Instagramie.
"Porada starszego kolegi"
Jednocześnie ujawnił, że jego żona mówi na to "kosztowna ekstrawagancja".
Dla mnie to ciągle pasjonująca rozwijająca, choć kosztowna praca na miarę ambicji, nabytych umiejętności i wiedzy, w przygniatającej większości zdobytej na własny koszt. Ciągle też lubię pizzę. Pewne rzeczy się nie nudzą. I trzeba się z tego cieszyć, że ciągle mogę zjeść pizzę. Dawid Kacprzyk już nie powinien. Porada starszego kolegi - podsumował.
Dawid Kacprzyk to 29-letni lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii oraz radny warszawskiej dzielnicy Ursus związany dotąd z Koalicją Obywatelską. Pracował m.in. jako koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym w Warszawie.
W ostatnich dniach zrobiło się o nim głośno po ujawnieniu jego oświadczenia majątkowego, z którego wynika, że w 2025 roku osiągnął dochód przekraczający 1,6 mln zł. Media zwróciły też uwagę na zakup mieszkania wartego około 900 tys. zł oraz samochodu Porsche Panamera.
Sprawa wywołała polityczne i medialne kontrowersje. Pojawiły się pytania dotyczące liczby przepracowanych godzin oraz sposobu organizacji pracy na SOR-ze. Prokuratura wszczęła czynności sprawdzające, a władze Warszawy zleciły kontrole.
W konsekwencji Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, a Szpital Południowy rozwiązał z nim umowy. Sam zainteresowany zapewniał wcześniej, że jego dochody były efektem pracy w kilku placówkach medycznych i wielu dyżurów.