Polacy jadą na Słowację po paliwo. Różnica cen szokuje
To może niektórych zadziwić. Na Podhalu diesel przekroczył właśnie 8 zł za litr, a tuż za granicą, na Słowacji, identyczne paliwo kosztuje jedynie ok. 6,5 zł. Skutek? Kierowcy masowo skręcają na tamtejsze stacje benzynowe. O sprawie pisze Onet.pl.
Najważniejsze informacje
- Na Podhalu w Bukowinie Tatrzańskiej litr diesla kosztuje nawet 8,19 zł, w słowackim Zdziarze ok. 6,52 zł.
- Różnica cen przy pełnym baku 50 l to ok. 85 zł oszczędności.
- Na słowackich stacjach przy granicy pojawiły się braki diesla po wzmożonych tankowaniach przez Polaków.
Jak informuje Onet.pl, na pograniczu polsko-słowackim doszło do rzadkiej zamiany ról. Podczas gdy na Podhalu ceny paliw w ostatnich dniach rosną z godziny na godzinę, po słowackiej stronie litr oleju napędowego jest... wyraźnie tańszy. Zgodnie z ustaleniami portalu, we wtorek rano w Bukowinie Tatrzańskiej diesel kosztował 8,19 zł, a w oddalonym o 19 km Zdziarze ok. 6,52 zł (przy kursie euro z momentu publikacji artykułu).
Najazd na słowackie stacje paliw. Polacy tankują tu samochody. Jest taniej
Jak informuje Onet.pl, 10 marca na stacji Slovnaft w Zdziarze ruch z Polski był od wczesnych godzin wyjątkowo duży. „Od rana jest pan już piętnastym albo szesnastym Polakiem, który u nas tankuje” - powiedziała kasjerka Dagmara dla portalu. Dodała, że ostatnia dostawa podniosła ceny za paliwo o 3 eurocenty, ale wciąż pozostają one korzystniejsze niż po polskiej stronie.
Skok cen w Polsce widać szczególnie w turystycznych miejscowościach. Jak przekazuje Onet.pl, w Bukowinie Tatrzańskiej (9 marca) padła bariera 8 zł, a w Zakopanem średnie stawki dla ON to 7,68–7,93 zł za litr. Tymczasem we wtorkowy poranek, 10 marca, po słowackiej stronie, zarówno w Zdziarze, jak i na Orawie, diesel sprzedawano wyraźnie taniej. Efekt jest natychmiastowy: kierowcy z Podhala i okolic ruszyli do sąsiadów.
Tiry, busy i osobówki. Liczą się złotówki
Różnica ok. 1,7 zł na litrze oznacza wymierną oszczędność. Starszy mężczyzna, który przysłuchiwał się rozmowie reportera Onet.pl w Zdziarze, szybko policzył: „Na całym baku o pojemności 50 l można zaoszczędzić 85 zł”. Dla ciężarówek kwoty są wielokrotnie większe. Właśnie dlatego na kilku stacjach na słowackiej Orawie rano zabrakło diesla - paliwo wykupili Polacy, w tym kierowcy flotowi wysłani przez firmy spedycyjne.
Właściciel firmy przewozowej spod Rabki w rozmowie z Onet.pl nie krył zaskoczenia zmianą trendu: „Przez ostatnie 10 lat nie pamiętam, by Słowacy mieli tańsze paliwo niż my w Polsce. Jak wybuchła wojna w Ukrainie, to oni przecież przyjeżdżali do nas i tankowali ropę w beczki”. Zwrócił uwagę, że nawet 1 zł różnicy na litrze przekłada się na kilka tysięcy złotych w skali floty.
Skąd ta rozbieżność cen?
Onet.pl wskazuje na zawirowania na rynku ropy po wybuchu wojny w Iranie i blokadzie Cieśniny Ormuz. W Polsce ceny paliw rosną od ok. tygodnia, często z godziny na godzinę. Na Słowacji tempo podwyżek jest mniejsze. "Prawdopodobnie tamtejsze koncerny paliwowe nie zdecydowały się na takie podwyżki jak ich konkurenci w Polsce" - czytamy na portalu.
Hipoteza o tańszej rosyjskiej ropie po stronie słowackiej nie znajduje potwierdzenia w bieżących realiach: w styczniu Ukraina wstrzymała bowiem import surowca rurociągiem "Przyjaźń" do Słowacji, Czech i Węgier, tłumacząc to uszkodzeniem infrastruktury i koniecznością naprawy.