Tak zarabiają Polacy na systemie kaucyjnym. Oddają butelki za granicą
Sprytni konsumenci w Polsce wykorzystują różnice w systemach kaucyjnych, by zyskać finansowo. Wycieczki za granicę stają się opłacalne dzięki podwójnym oznaczeniom na butelkach.
Najważniejsze informacje
- Polacy masowo korzystają z różnic w stawkach kaucyjnych w różnych krajach.
- Na jednej butelce można zyskać nawet kilkanaście groszy.
- Eksperci ostrzegają przed "rozszczelnieniem" systemu kaucyjnego.
Jak działa turystyka kaucyjna?
Na opakowaniach napojów sprzedawanych w polskich sklepach pojawiają się różnorodne oznaczenia kaucyjne. Polskie firmy, takie jak Tymbark czy sieci handlowe, wykorzystują wspólne linie produkcyjne dla wielu rynków. Dzięki temu opakowania mają różne symbole, które odpowiadają systemom kaucyjnym innych krajów. Jak podaje "Fakt", konsumenci zaczęli wykorzystywać te różnice cenowe do osiągania zysków.
Różnice w stawkach kaucyjnych
Stawki kaucyjne różnią się znacznie między krajami. W Polsce jest to 50 groszy, podczas gdy na Słowacji można uzyskać od 62 do 64 groszy. Na Węgrzech kwota waha się od 57 do 60 groszy, a na Litwie i Łotwie to tylko 43 grosze. To zachęca do tzw. "turystyki kaucyjnej", polegającej na wywożeniu butelek do miejsc, gdzie zwroty są wyższe.
Nie każdy o tym wie. Tak można poradzić sobie z butelkomatem
Potencjalne zagrożenia
Eksperci, w tym Krzysztof Hornicki z OK Operator Kaucyjny, zauważają, że takie działania mogą "rozszczelnić" system. Istnieje ryzyko, że spowoduje to zaburzenia w rozliczeniach operatorów kaucyjnych. Hornicki w swoim wpisie na LinkedIn zasugerował, że problemem jest istnienie identycznych kodów EAN dla różnych rynków.
Przyszłość systemów kaucyjnych
Jednym z możliwych rozwiązań, omawianych przez specjalistów, jest wprowadzenie unikalnych kodów EAN dla każdego kraju. Inną opcją mogłyby być dodatkowe etykiety wskazujące konkretny kraj sprzedaży. Jak na razie, nie istnieją regulacje prawne zmuszające producentów do podjęcia takich kroków.
Dzięki "turystyce kaucyjnej" Polacy mogą zarobić. Na przykład oddanie 250 butelek na Słowacji zamiast w Polsce przynosi dodatkowe 35 zł na jednym kursie. Takie różnice stają się bardzo atrakcyjne dla sprytnych konsumentów, a branża musi szybko reagować na zmiany.