W tym artykule:
Instagram dla wielu twórców stał się pełnoprawnym miejscem pracy, ale też rynkiem, na którym łatwo o błędne wyobrażenia. Współprace często nie kończą się na jednym poście, a stawki potrafią rozjechać się nawet przy podobnych zasięgach. Z kolei WP Kobieta przywołuje głos Doroty Szelągowskiej, która wprost mówiła, gdzie dziś są największe pieniądze.
W praktyce zarabianie na Instagramie to miks działań reklamowych, długich partnerstw i coraz częściej rozwiązań prowizyjnych. Dla części osób to dodatkowy dochód, dla innych główne źródło utrzymania, które wymaga planowania treści, negocjacji i pilnowania formalności.
Jak zarabiać na Instagramie? Współprace, barter i prowizje
Najbardziej rozpoznawalny model to płatne współprace reklamowe: posty, stories, materiały wideo czy pakiety treści w ramach kampanii. Firmy nie kupują wyłącznie zdjęcia lub filmu, ale dostęp do społeczności budowanej przez lata i realny wpływ twórcy.
Współprace mogą też przyjmować lżejszą formę. Warto tutaj wspomnieć działania PR-owe (paczki, zaproszenia) oraz bartery, szczególnie u lokalnych twórców. Obok tego rośnie znaczenie modeli partnerskich, w których twórca zarabia prowizyjnie od sprzedaży.
Ile można zarobić na Instagramie?
Dane dostępne w sieci przedstawiają skrajnie różne stawki: od działań bez wynagrodzenia po kwoty sięgające 100 tys. zł za post. Wiele kampanii, zwłaszcza dla fundacji, opiera się na autentycznym zaangażowaniu, a nie budżecie.
Jeśli mowa o płatnych kampaniach, w tekście Wirtualnych Mediów pojawiają się konkretne widełki omawiane przez osoby z branży. Zuzanna Sołtysiak (Tears of Joy) wskazywała, że twórcy do 50 tys. obserwujących raczej nie przekroczą 10 tys. zł za pojedynczą współpracę, a przy kontach 50–200 tys. obserwatorów stawki rosną do 30–40 tys. zł.
Jednocześnie redakcja podkreśla, że nawet niszowe profile (10–50 tys. obserwatorów) potrafią uzyskać wynagrodzenie rzędu 10 tys. zł, jeśli działają w wąskiej specjalizacji i współpracują z pasującymi markami.
Co podbija wycenę influencera?
Z Wirtualnych Mediów wynika, że cena zależy od wielu elementów, a sama liczba obserwujących to tylko jeden z nich. Znaczenie mają realne wyświetlenia materiałów i poziom zaangażowania, ale też branża i dostępność twórców w danym segmencie. Do wyceny wchodzą m.in. zakaz konkurencji czy możliwość wykorzystania wizerunku w materiałach reklamowych marki.
Na stawkę wpływa również rozpoznawalność poza internetem. Wirtualne Media opisują, że osoby znane z telewizji, muzyki czy filmu bywają wyceniane szczególnie wysoko, bo wnoszą dla marki także wiarygodność i zaufanie.
W praktyce najczęściej negocjuje się pakiet świadczeń. Warto więc już na starcie umieć nazwać, co dokładnie sprzedajesz:
- formaty (post, stories, wideo, pakiet publikacji),
- dodatkowe warunki (wyłączność, zakaz konkurencji),
- zgody marketingowe (wykorzystanie materiałów przez markę),
- współpracę długoterminową zamiast pojedynczej publikacji.
Formalności: ZUS, podatki i ryzyka dla branży
Zarabianie na Instagramie to nie tylko publikowanie treści, ale też konsekwencje prawne i finansowe. Wirtualne Media opisywały kontrolę ZUS dotyczącą umów o dzieło w jednej z firm zajmujących się influencer marketingiem oraz obawy branży o dodatkowe koszty, jeśli urząd zacząłby przekwalifikowywać umowy i oskładkowywać je wstecz.
Podatki dla osób zarabiających w internecie nie różnią się zasadniczo od tych w innych zawodach, a przychody z reklam, współprac czy wpłat od odbiorców wymagają rozliczenia. Dla twórców, którzy traktują Instagram jako biznes, to sygnał, że przy rosnących wpływach rośnie też znaczenie porządku w dokumentach i formy współpracy z markami.