Najważniejsze informacje
- Unia Europejska zniosła zwolnienie z cła dla przesyłek e-commerce o wartości do 150 euro.
- Zamiast tego obowiązuje ryczałtowe cło w wysokości 3 euro od każdej pozycji zgłaszanej do odprawy.
- Najmocniej odczują to klienci zamawiający pojedyncze, niedrogie produkty z chińskich platform.
Nowe zasady celne dotyczą przesyłek sprowadzanych do Unii Europejskiej i zmieniają rachunek zakupów na azjatyckich platformach. Według "Faktu" dodatkowa opłata pojawia się przy każdej pozycji zgłaszanej do odprawy, dlatego szczególnie uderza w model zakupów oparty na bardzo tanich drobiazgach kupowanych pojedynczo.
Zmiana nie wzięła się z przypadku. W podcaście "Świat według Polski" dziennikarka technologiczna Sylwia Czubkowska wskazała, że decyzja Brukseli ma szersze tło gospodarcze. - To, że Unia Europejska podejmuje takie decyzje, ma bardzo mocne uzasadnienie - i ekonomiczne, i środowiskowe - mówiła.
Dlaczego UE wprowadziła cło na paczki z Chin?
Ekspertka przywołała także skalę zakupów. - Polacy na przełomie 2025 i 2026 r. w ciągu pół roku wydali ponad 6 mld zł na zakupy na platformach typu Temu, Shein, Aliexpress (...) Konkretne straty ponosi polski rynek e-commerce. Według wyliczeń Izby Gospodarki Elektronicznej to ok. 11 mld zł - mówiła w podcaście.
W jej ocenie jeszcze wyraźniej widać to na poziomie całej Europy. - W 2024 r. do Europy dotarły 4 mld 600 tys. przesyłek z Chin, a w 2025 r. już prawie 6 mld. Ponad 90 proc. najtańszych paczek to właśnie chińskie e-commerce. W Europie tracą lokalni sprzedawcy, lokalne sklepy internetowe, potencjalnie też lokalni producenci - wyjaśniła.
Czy Temu, Shein i Aliexpress stracą klientów?
Czubkowska zaznaczyła jednak, że wzrost kosztów nie musi automatycznie odwrócić trendu popularności chińskich platform. Jej zdaniem wiele zależy od reakcji właścicieli serwisów, które od lat budują przewagę cenową. To właśnie ten model ma sprawiać, że nawet po zmianach zakupy mogą nadal przyciągać część klientów.
Jak tłumaczyła w "Świecie według Polski", niskie ceny nie wynikają wyłącznie z miejsca pochodzenia towarów. - Nie jest tak, że one są "tanie, bo chińskie". Są tanie, ponieważ te platformy wypracowały bardzo szczegółowy i bardzo zaawansowany mechanizm obniżania kosztów produkcji i kosztów sprzedaży - zauważyła.
Ekspertka wskazała też, jak działa ten system. Platformy korzystają z dopłat centralnych i regionalnych, specjalnych stref handlowych oraz algorytmicznego modelu nacisku na dostawców. - Stosują algorytmiczny system obniżania kosztów produkcji, kosztów sprzedaży. To są zakupy grupowe - dodała. Jak wyjaśniła, najtańsze oferty zyskują większą widoczność, a sprzedawcy bez kolejnych obniżek tracą pozycję.