"Co się robi z czereśniami za 350 zł za kilogram?" Reakcja internautów
"Co się robi z czereśniami, które kosztują 350 zł za kilogram? Kompot?" - zastanawia się była uczestniczka programu "Master Chef" oraz influencerka kulinarna, Natalia Maszkowska. Swoim postem i opublikowanym zdjęciem z targowiska wywołała prawdziwą burzę w mediach społecznościowych. Poniżej reakcje internautów.
Temat szokująco wysokich cen czereśni wraca co roku. Tym razem była uczestniczka programu "Master Chef" Natalia Maszkowska zamieściła w mediach społecznościowych zdjęcie z jednego z targowisk, opublikowane ostatnio w serwisie farmer.pl, na którym widzimy czereśnie w zawrotnej cenie – 350 zł za kilogram.
Influencerka, nie kryjąc zdziwienia, zapytała swoich obserwatorów wprost:
Serio, pytam całkiem poważnie. Co się robi z czereśniami, które kosztują 350 zł za kilogram? Kompot? Wiecie... ktoś to kupuje, więc zastanawiam się czy są tu takie osoby, no i jak smakują?
Złodziej czereśni w Bieszczadach przyłapany. Nagranie z fotopułapki podbija sieć
Internauci błyskawicznie podchwycili temat, reagując mieszanką sarkazmu i humoru. Pod postem zaroiło się od kreatywnych propozycji. Niektórzy sugerowali, że przy takiej cenie owoce powinny być "maczane w czekoladzie i posypywane złotem", a ich ogonki – obowiązkowo pozłacane. Inni ironizowali, że po zjedzeniu tak kosztownej przekąski pestki należy przerabiać na luksusową biżuterię.
W dyskusji nie zabrakło jednak bardziej gorzkich uwag dotyczących realiów rynkowych. Komentujący zwrócili uwagę na ogromne przebitki cenowe u pośredników. Pojawiły się porównania z zagranicą – jedna z internautek zauważyła, że w Grecji te same owoce kosztują obecnie około 6,5 euro (ok. 28 zł).
"Chora cena. Nic się nie robi, same zgniją", "Ze złota, czy jak?", "Poczekajcie na rodzime owoce, będą później ale smaczne i zdrowe" - czytamy w komentarzach.
Mimo ogromnych emocji, większość komentujących deklaruje jedno: wolą uzbroić się w cierpliwość. Zamiast kupować importowane owoce w cenie markowych perfum, wolą poczekać na polski sezon, owoce z własnych ogrodów i smak dzieciństwa. Do tego czasu "czereśnie za 350 zł" pozostaną jedynie kolejnym symbolem bazarowych "paragonów grozy".