Jagody leśne można zbierać, ale nie wszędzie. Za błąd grozi spory mandat
Jagody leśne wolno zbierać w Polsce bez zezwolenia, ale tylko w określonych miejscach i na konkretnych zasadach. Mandat grozi nie tylko za wejście na teren objęty zakazem, lecz także za niewłaściwy sposób zbioru albo sprzedaż bez wymaganych formalności.
W tym artykule:
Sezon na jagody zwykle rusza w drugiej połowie czerwca i wtedy wiele osób wraca do dobrze znanego pytania: czy do lasu można wejść z koszykiem bez obaw o karę. Odpowiedź jest twierdząca, ale tylko częściowo. W lasach państwowych zbiór jagód na własne potrzeby jest dozwolony, o ile odbywa się zgodnie z przepisami i bez niszczenia runa leśnego.
To ważne rozróżnienie, bo samo prawo wstępu do lasu nie oznacza jeszcze pełnej dowolności. Jak przypominają Lasy Państwowe, znaczenie ma zarówno miejsce zbioru, jak i sposób, w jaki owoce są zrywane.
Gdzie można zbierać jagody leśne?
Najprostsza zasada jest taka: jagody można zbierać w lasach państwowych na własny użytek. Nie trzeba mieć specjalnego zezwolenia, jeśli zbiór ma charakter rekreacyjny i odbywa się ręcznie. To właśnie ręczny zbiór pozostaje podstawowym warunkiem legalnego korzystania z runa leśnego.
Inaczej wygląda sytuacja tam, gdzie obowiązują szczególne ograniczenia. Zakaz dotyczy między innymi parków narodowych, rezerwatów oraz terenów leśnych będących ostoją zwierząt. Dodatkowo leśnicy mogą czasowo zamknąć dostęp do części lasu, na przykład z powodu wysokiego zagrożenia pożarowego, uszkodzenia drzewostanu albo prowadzonych prac gospodarczych.
W tych miejscach mandat jest realnym ryzykiem
Wejście na teren objęty zakazem może skończyć się mandatem. Za nieprzestrzeganie zakazu wstępu do lasu grozi mandat w wysokości 500 zł. Z kolei za zbiór owoców leśnych w miejscu, w którym jest to zabronione, kodeks wykroczeń przewiduje grzywnę do 250 zł albo karę nagany.
Czytelnik powinien więc sprawdzić nie tylko, czy las jest ogólnie dostępny, ale też czy w konkretnej jego części nie ma dodatkowych ograniczeń. To szczególnie ważne latem, gdy zakazy bywają wprowadzane okresowo i dotyczą tylko wybranych obszarów.
Nie tylko miejsce ma znaczenie. Liczy się też sposób zbioru
Mandat można dostać również wtedy, gdy jagody są zbierane w sposób niszczący rośliny. Lasy Państwowe podkreślają, że nie wolno używać grzebieni, maszynek ani zbieraczek, które kaleczą krzewinki i uszkadzają runo leśne. Taka praktyka może skończyć się karą od 250 do 500 zł.
Leśnicy zalecają prostą metodę: jagody należy zrywać ręcznie i delikatnie. To zasada, która ma znaczenie nie tylko prawne, ale też praktyczne, bo pozwala ograniczyć zniszczenia i chronić rośliny przed zanikiem w kolejnych sezonach.
Sprzedaż jagód to osobna kwestia
Inne przepisy dotyczą osób, które chcą na jagodach zarabiać. Zbiór na własne potrzeby to co innego niż zbiór przemysłowy, prowadzony na potrzeby skupu, przetwórstwa czy eksportu. W takim przypadku potrzebna może być umowa z nadleśnictwem.
Osobną sprawą jest handel zebranymi owocami. Sprzedaż jagód bez spełnienia wymogów sanitarnych i bez wpisu do odpowiedniego rejestru może oznaczać karę od 1 tys. do 5 tys. zł.
Są wyjątki, ale trzeba znać lokalne zasady
Ciekawy wyjątek opisała WP przy okazji Karkonoskiego Parku Narodowego. Co do zasady zbiór runa leśnego w parku jest zabroniony, ale wyznaczono tam specjalne strefy, w których można ręcznie zbierać jagody i grzyby na własne potrzeby. Obowiązują jednak ścisłe reguły: tylko od świtu do zmierzchu, poza obszarami objętymi dodatkowymi zakazami i bez użycia narzędzi niszczących roślinność.
Przed wyjściem do lasu warto więc sprawdzić kilka podstawowych kwestii:
- czy teren nie jest objęty zakazem wstępu,
- czy nie jest to park narodowy albo rezerwat,
- czy zbiór odbywa się ręcznie,
- czy jagody są zbierane wyłącznie na własny użytek.