Służby działają w dwóch podstawowych sytuacjach. Pierwsza dotyczy aut, których stan wskazuje na nieużywanie albo które nie mają tablic rejestracyjnych. Druga obejmuje pojazdy pozostawione tak, że łamią przepisy, blokują przejazd lub zagrażają bezpieczeństwu.
Równie ważne jak sam stan auta jest miejsce, w którym stoi. Duże znaczenie ma to, czy pojazd znajduje się na drodze publicznej, w strefie ruchu albo w strefie zamieszkania. Sam fakt, że samochód od dawna nie rusza się z miejsca, nie daje jeszcze automatycznej podstawy do wezwania lawety.
Nieprawidłowe parkowanie może skończyć się lawetą
Nie każde złe parkowanie kończy się odholowaniem, ale kierowca musi liczyć się co najmniej z mandatem. Przepisy zabraniają postoju m.in. w miejscu utrudniającym wjazd lub wyjazd z bramy, garażu, parkingu albo dostęp do innego prawidłowo zaparkowanego auta. Osobne zasady obowiązują też w strefie zamieszkania, gdzie wolno zostawić samochód tylko w miejscach wyznaczonych.
W praktyce ryzyko rośnie zwłaszcza wtedy, gdy pojazd realnie przeszkadza innym uczestnikom ruchu. Na drodze publicznej kierowca może zaparkować przy cudzym ogrodzeniu, jeśli nie ma zakazu i nie utrudnia ruchu. Inaczej jest wtedy, gdy samochód zastawia bramę albo garaż. W takiej sytuacji grozi mandat, a w skrajnym przypadku także odholowanie pojazdu na koszt właściciela.
Najczęstsze sytuacje, które zwiększają ryzyko interwencji, to:
- parkowanie na zakazie postoju lub zakazie zatrzymywania się,
- pozostawienie auta w strefie zamieszkania poza wyznaczonym miejscem,
- zablokowanie wyjazdu z posesji, garażu lub miejsca postojowego,
- zajęcie miejsca dla osób z niepełnosprawnościami bez uprawnień,
- postój w miejscu, które utrudnia ruch albo stwarza zagrożenie.
Kiedy auto wygląda na porzucone?
Inny tryb dotyczy pojazdów opuszczonych. Za taki samochód można uznać auto bez tablic rejestracyjnych albo takie, którego stan wskazuje, że nie jest używane. Nie chodzi więc o każdy starszy samochód, lecz o przypadki, w których z zewnątrz widać wyraźne ślady długiego postoju i zniszczenia.
- Kwalifikacja taka opiera się wyłącznie na wizualnej ocenie wyglądu zewnętrznego pojazdu, a nie na ocenie stanu technicznego - mówił w rozmowie z WP Finanse Przemysław Piwecki, rzecznik Straży Miejskiej w Poznaniu.
Strażnicy biorą pod uwagę m.in. korozję, opony bez powietrza, uszkodzone elementy nadwozia czy brak tablic. Jeśli auto nie ma tablic albo wyciekają z niego płyny, interwencja może nastąpić szybciej. W innych przypadkach służby zwykle próbują najpierw ustalić właściciela i dać mu czas na usunięcie pojazdu.
Co dzieje się po odholowaniu i ile to kosztuje?
Po usunięciu z ulicy samochód trafia na parking strzeżony lub depozytowy, a rachunek dostaje właściciel. Konsekwencje nie kończą się na samej lawecie, bo dochodzi jeszcze opłata za każdą rozpoczętą dobę postoju. W Warszawie odholowanie samochodu osobowego kosztuje obecnie 697 zł, a postój 60 zł za dobę. Jeśli laweta przyjedzie, ale akcję odwołano, opłata za odstąpienie wynosi 209 zł.
Kierowcy powinni też pamiętać o zmianach od 1 stycznia 2027 r. Jak podało Ministerstwo Finansów, maksymalna opłata za usunięcie pojazdu do 3,5 t wzrośnie do 770 zł, a za każdą dobę przechowywania do 67 zł. Najprostszy wniosek jest więc taki: o odholowaniu nie przesądza irytacja sąsiadów, lecz konkretne naruszenie przepisów, miejsce postoju i stan pojazdu.