Spóźniony zwrot książki do biblioteki? Kara może skończyć się na kilku złotych, ale nie zawsze

Oddanie książki po terminie zwykle oznacza opłatę regulaminową. Na tym problem czasami się nie kończy. W niektórych bibliotekach dług rośnie przez lata, a gdy czytelnik nie reaguje, sprawa może trafić nawet do firmy windykacyjnej.

BibliotekaWarto pamiętać o oddawaniu książek do biblioteki
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Amadeusz Cyganek

Spóźniony zwrot książki do biblioteki nie zawsze kończy się symboliczną należnością. Biblioteki naliczają opłaty za każdy dzień albo tydzień zwłoki, a przy długim przetrzymaniu książek kwoty potrafią urosnąć do kilku, a nawet kilkunastu tysięcy złotych.

W praktyce wiele zależy od regulaminu konkretnej placówki. To on określa stawkę, sposób naliczania oraz moment, w którym biblioteka przechodzi od przypomnień do bardziej stanowczych działań. Dlatego nawet niewielkie opóźnienie warto potraktować poważnie, bo z czasem zwykła zaległość może zamienić się w realny dług.

Opłata za przetrzymanie książki może szybko urosnąć

Najlepiej widać to na przykładach opisanych w o2. W poznańskich bibliotekach problem zadłużenia czytelników okazał się bardzo duży. W jednej z tamtejszych bibliotek uniwersyteckich na prawie 87 tys. kont było 5490 dłużników, a 3450 osób miało przynajmniej jedną książkę oddaną po terminie. Jedna z kar zapłaconych w ubiegłym roku wyniosła 2863 zł za książki przetrzymywane przez 10 lat.

Jeszcze wyższe kwoty pojawiały się w innych przypadkach. Według danych przytoczonych przez o2 w bibliotece Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu system naliczał 0,20 zł za dobę za każdą książkę, a najwyższa kara sięgała 10 689,60 zł za 17 pozycji. Z kolei w bibliotece Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza opłata dochodziła do 0,30 zł dziennie, a zadłużenie rekordzisty wyniosło 17,5 tys. zł.

Najważniejsze jest to, że dług nie bierze się z jednego dnia spóźnienia, ale z braku reakcji przez dłuższy czas. Zazwyczaj powtarza się prosty mechanizm:

  • biblioteka nalicza opłatę według regulaminu,
  • kwota rośnie z każdym kolejnym dniem lub tygodniem,
  • czytelnik dostaje przypomnienia,
  • przy dalszym braku zwrotu sprawa może wejść na kolejny etap.

Kiedy biblioteka kieruje sprawę do windykacji?

Ten kolejny etap nie jest tylko teoretyczny. WP opisywała sytuację w Sosnowcu, gdzie Miejska Biblioteka Publiczna miała ponad 4 tys. dłużników, a łączne zadłużenie szacowano na ok. 1 mln zł. Najczęściej zaległości pojedynczych osób wynosiły od 50 do 200 zł, bo placówka naliczała po 50 gr za każdy tydzień od niezwróconej na czas książki. Gdy upomnienia przestały działać, biblioteka zdecydowała się sięgnąć po firmę windykacyjną.

Podobną drogę obrała wcześniej Biblioteka Publiczna na Ochocie w Warszawie. Wezwania miały trafić do blisko 500 czytelników, którzy przetrzymywali ponad tysiąc książek. Łączna suma niezapłaconych kar przekraczała 300 tys. zł, a rekordzista był winien bibliotece ponad 6,3 tys. zł. Dla czytelnika to wyraźny sygnał, że odkładanie sprawy nie zmniejsza problemu, tylko zwiększa jego koszt.

Biblioteki czasem rezygnują z części opłat

Nie każda historia kończy się windykacją. Można wspomnieć chociażby o amnestii ogłoszonej przez Bibliotekę Uniwersytecką w Warszawie. W wyznaczonym terminie można było zwrócić przetrzymane książki bez żadnych opłat. Wcześniej BUW naliczał 25 gr za każdy dzień przetrzymania jednego egzemplarza, więc dla osób z większą liczbą książek była to realna ulga.

Czasem biblioteki próbują też tłumaczyć, dlaczego pilnują terminów tak dokładnie. W materiale o rachunku na 209 zł z Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie dyrektor placówki wyjaśniał, że opłata ma rekompensować skutki tego, że książka nie wraca do obiegu. W tej bibliotece książkę wypożycza się na miesiąc, a termin można przedłużyć jeszcze trzy razy. To pokazuje, że zanim pojawi się należność, czytelnik zwykle ma czas, by zareagować.

Co zrobić, gdy termin już minął?

Po upływie terminu najlepiej jak najszybciej skontaktować się z biblioteką, sprawdzić regulamin i ustalić wysokość należności. Im dłużej książka pozostaje poza biblioteką, tym większe ryzyko, że drobna opłata zamieni się w zadłużenie.

Warto też śledzić informacje o ewentualnych amnestiach i akcjach pozwalających zamknąć sprawę bez dodatkowych kosztów. Materiały WP pokazują jasno, że bibliotekom zależy przede wszystkim na odzyskaniu książek. Dla czytelnika najbezpieczniejsze rozwiązanie jest jedno: nie czekać, aż przypomnienie zmieni się w wezwanie do zapłaty.

Wybrane dla Ciebie