Kiedy warto udać się do sądu pracy i ile to kosztuje?

Sąd pracy nie zajmuje się wyłącznie sporami po zwolnieniu. Pracownicy kierują tam także sprawy o nadgodziny, mobbing, dyskryminację i niewypłacone pieniądze. Dla wielu osób ważne jest też to, że złożenie pozwu nie wymaga dziś opłaty.

Pawel Kacperek
wyrok, rozprawa, toga, fioletowy, zabytki, polska, w polsce, sad najwyższy, alimenty, rozwód, orzeczenie, oskarżony, oskarżenie, kara, osoba, zbliżenie, zbrodnia, atrybut, krs, prawo, prawnik, zblizenieSąd pracy daje szansę na rozwiązanie konfliktu z pracodawcą
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Pawel Kacperek
Amadeusz Cyganek

Do prawników i do sądu najczęściej trafiają byli pracownicy albo osoby będące w okresie wypowiedzenia. Część zatrudnionych najpierw pyta o możliwość polubownego zakończenia sporu, bo proces oznacza czas i stres. - To zalecane rozwiązanie, bo spór sądowy pochłania czas i kosztuje wiele stresu - mówiła w rozmowie z WP Finanse adwokatka Karolina Rogatko.

To jednak właśnie sąd pracy staje się kolejnym krokiem wtedy, gdy rozmowy z pracodawcą nie przynoszą efektu. Spory dotyczą nie tylko samego wypowiedzenia umowy. Pracownicy idą do sądu także po pieniądze za pracę po godzinach, po rekompensatę za mobbing albo wtedy, gdy uważają, że firma nierówno ich traktowała.

Jakie sprawy trafiają do sądu pracy?

Jedną z najczęstszych kategorii są roszczenia o nadgodziny. Na porządku dziennym są sprawy, w których sądy zasądzały dziesiątki tysięcy złotych, a nawet więcej. Problemy dotyczą nie tylko pracy w biurze po godzinach, ale też obowiązków wykonywanych w domu, wieczornych raportów czy zadań, których nie dało się zamknąć w standardowych ośmiu godzinach.

Istotnym elementem sporu jest też zadaniowy czas pracy. Część pracodawców błędnie zakłada, że taki system pozwala nakładać dowolną liczbę zadań. Tymczasem sąd bada, czy obowiązki były realnie możliwe do wykonania w zwykłej normie czasu pracy. Jeśli nie były, pracownik może dochodzić wynagrodzenia za nadgodziny.

Drugą dużą grupą są sprawy o mobbing, dyskryminację, molestowanie i nierówne traktowanie. Po zmianie przepisów pracownicy łatwiej mogą walczyć o wysokie rekompensaty właśnie w takich postępowaniach. Do tego dochodzą odwołania od wypowiedzenia i pozwy o przywrócenie do pracy. To pokazuje, że sąd pracy jest miejscem nie tylko do kwestionowania zwolnienia, ale szerzej do egzekwowania praw pracownika.

Ile kosztuje pozew i co może przesądzić o wygranej?

Pracownik nie musi płacić za złożenie pozwu do sądu pracy, nawet gdy wartość roszczenia jest wysoka. Opłata pojawia się dopiero przy apelacji i wynosi 5 proc. od kwoty przekraczającej 50 tys. zł. Ta zmiana zwiększyła gotowość części pracowników do kierowania spraw do sądu.

Najważniejsze zasady wyglądają dziś tak:

  • pozew do sądu pracy pracownik składa bez opłaty
  • apelacja wiąże się z opłatą 5 proc. od nadwyżki ponad 50 tys. zł
  • w sprawach o mobbing lub nierówne traktowanie pracownicy częściej decydują się na wyższe roszczenia

W sądzie nie wystarcza jednak samo przekonanie, że firma postąpiła niesprawiedliwie. Ogromne znaczenie mają dowody: maile wysyłane po godzinach, wiadomości z poleceniem wykonania zadania na rano, dokumenty ułożone chronologicznie czy zeznania świadków. Nieraz obejmują one tysiące maili pokazujących ciągłość pracy.

To właśnie dlatego sąd pracy w praktyce działa jak miejsce weryfikacji konkretnych faktów: czasu pracy, poleceń przełożonych, zakresu obowiązków i sposobu traktowania pracownika. Jednocześnie nie każdy decyduje się na taki krok. W ostatnich latach liczba spraw wpływających do sądów pracy spadła, bo część osób woli zmienić pracę niż latami czekać na wyrok. Gdy jednak stawką są zaległe pieniądze, przywrócenie do pracy albo rekompensata za naruszenie praw pracownika, pozew przeciw pracodawcy pozostaje realnym narzędziem dochodzenia swoich roszczeń.

Wybrane dla Ciebie