Zamówiła placki w Krakowie. "Rachunek oprawię w ramkę"
- Aż chwyciłam za telefon i zrobiłam zdjęcie paragonu. Bałam się, że bliscy mi nie uwierzą - mówi o2.pl pani Emilia z Kielc. Podczas wycieczki do Krakowa zjadła obiad w barze mlecznym w centrum miasta. Za placki ziemniaczane i kompot zapłaciła kwotę, która ją zaskoczyła.
Sezon wakacyjny w pełni, a wraz z nim coraz częściej pojawiają się informacje o tzw. "paragonach grozy". Pani Emilia, korzystając z urlopu, wybrała się do Krakowa, by odwiedzić miasto, w którym studiowała.
Na obiad wstąpiła do baru mlecznego położonego nieopodal Rynku Głównego. Zamówiła placki ziemniaczane (bez dodatków) oraz kompot. Jak przyznaje turystka w rozmowie z o2.pl, zupełnie nie spodziewała się rachunku, jaki przyszło jej zapłacić. Obiad z kompotem kosztował ją nieco ponad 30 zł.
Teraz wszyscy trąbią o paragonach grozy, a tymczasem ja zapłaciłam za obiad w samym sercu Krakowa tak mało, że rachunek chyba oprawię w ramkę na pamiątkę. Później, spacerując po okolicy, sprawdziłam ceny placków ziemniaczanych w innych lokalach. W większości kosztowały średnio o 12-15 zł więcej niż w barze mlecznym, w którym jadłam - mówi.
Ile pani Emilia zapłaciła za placki,a ile za kompot? Odpowiedź znajdziesz w naszym materiale wideo (dostępnym powyżej tego artykułu - przyp.), przygotowanym na podstawie nagrań przesłanych przez czytelniczkę, która odwiedziła to miejsce.
Jestem absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Doświadczenie zdobywałam m.in. w Dzienniku Polskim i Polsacie, a w latach 2018-2022 pracowałam jako reporterka Faktu, gdzie przez półtora roku kierowałam krakowskim oddziałem redakcji. Od stycznia 2023 roku związana jestem z portalem o2.pl, gdzie zajmuję się głównie tematami krajowymi i zagranicznymi. Wierzę, że dobre dziennikarstwo zaczyna się od uważnego słuchania świata. Po pracy sięgam po kryminały – w książkach i serialach.