Benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) kosztują 48,27 euro za MWh, po zwyżce o 3,6 proc.; we wtorek cena wzrosła o 5,5 proc.
Według PAP na rynkach rosną obawy o przywrócenie dostaw energii z Bliskiego Wschodu, po tym, jak siły USA przeprowadziły nocą z wtorku na środę nową rundę uderzeń na Iran, atakując ponad 80 celów przy użyciu precyzyjnej amunicji (informacje podało Dowództwo Centralne USA, czyli CENTCOM). Była to odpowiedź na irańskie ataki na statki handlowe przepływające przez cieśninę Ormuz.
Amerykańskie siły uderzyły m.in. w irańskie systemy obrony powietrznej, sieci dowodzenia i kontroli, przybrzeżne stacje radarowe oraz w ponad 60 małych łodzi należących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) - w cieśninie i w jej pobliżu. Jak przekazano, uderzenia zostały zakończone.
CENTCOM zaznaczył, że Iran w ostatnim czasie zaatakował trzy statki handlowe przepływające przez cieśninę. Iran oficjalnie nie przyznał się do winy, ale wcześniej irańskie władze groziły statkom, które płynęły korytarzem innym niż ten wyznaczony przez Teheran. PAP podkreśla, że wszystkie zaatakowane statki płynęły trasą południową wzdłuż wybrzeża Omanu, szlakiem zabezpieczonym przez Stany Zjednoczone.
Irańska odpowiedź: ostrzał baz USA w Kuwejcie i Bahrajnie
Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała w środę nad ranem, że w odpowiedzi na ostatnią falę amerykańskich nalotów zaatakowała bazy USA w Kuwejcie i Bahrajnie. W obu państwach uruchomiono alarmy lotnicze. PAP opisuje to jako jedną z najpoważniejszych eskalacji od czasu zawarcia kruchego rozejmu między USA a Iranem.
Wojska irańskie zaatakowały 85 "strategicznych amerykańskich obiektów wojskowych", w tym zlokalizowaną w Bahrajnie bazę V Floty USA i wykorzystywane przez siły amerykańskie lotnisko w Kuwejcie - przekazała Gwardia Rewolucyjna w oświadczeniu w państwowych mediach.
Dodano również, że Irańczycy zestrzelili m.in. amerykańskiego drona MQ-9.
Magazyny zapełnione w 51 proc.
Ataki USA i groźby Iranu o odwecie spotęgowały niepewność co do przyszłości rozmów pokojowych i bezpieczeństwa w cieśninie Ormuz, która jest kluczowym szlakiem wodnym do transportu nośników energii z Zatoki Perskiej - wskazuje PAP.
Według analityków Katar - czołowy producent gazu LNG na Bliskim Wschodzie - od tygodni sygnalizował, że może szybko podwyższyć eksport tego paliwa. Jednakże, po zaostrzeniu przemocy w regionie, te plany są już mniej realne.
Dla Europy oznacza to większą presję na uzupełnianie zapasów przed zimą i ryzyko ostrzejszej rywalizacji o LNG z krajami azjatyckimi, zwłaszcza gdy upały w wielu częściach świata zwiększają popyt.
W nocie rynkowej ING Groep NV analitycy Warren Patterson i Ewa Manthey napisali: "Import LNG do Europy spadł, a Azja coraz częściej kupuje gaz na rynku spot w obliczu zakłóceń dostaw gazu z Bliskiego Wschodu".
Najnowsza eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie jeszcze bardziej potęguje obawy o gaz, bo w Europie będzie się zbliżał sezon grzewczy - podkreślili eksperci.
Magazyny gazu w Europie są obecnie wypełnione w ok. 51 proc. (najniżej od 5 lat). W czerwcu import gazu LNG na Stary Kontynent spadł o 18 proc. w ujęciu rdr, a więcej ładunków przejęła Azja i inne kontynenty.