Cofanie licznika w samochodzie? Za to grozi więzienie
Cofnięty licznik to nie tylko sposób na zawyżenie ceny auta, ale też przestępstwo. Za ingerencję w drogomierz lub zlecenie takiej usługi grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Problem dotyczy przede wszystkim rynku samochodów używanych.
W tym artykule:
Nieuczciwy sprzedawca zyskuje, bo auto z mniejszym przebiegiem wygląda na mniej zużyte i łatwiej znajduje nabywcę. Kupujący płaci więc więcej, a później może szybciej zderzyć się z kosztami serwisowania, których nie dało się przewidzieć na podstawie fałszywego odczytu.
Manipulacja licznikiem nie jest drobnym wykroczeniem ani rynkowym "trikiem". Przepisy traktują ją jako ingerencję w prawidłowość pomiaru drogomierza. To ważne, bo odpowiedzialność nie kończy się na osobie, która fizycznie zmienia wskazanie licznika.
Jakie kary grożą za cofanie licznika?
Zgodnie z art. 306a Kodeksu karnego kara za cofanie licznika wynosi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Dotyczy to zarówno osoby, która wykonała korektę, jak i tej, która ją zleciła. W sprawach uznanych za mniej poważne sąd może orzec grzywnę albo karę do 2 lat pozbawienia wolności.
Sądy coraz częściej sięgają po bezwzględne więzienie. W 2020 r. prowadzono 16 spraw związanych z cofaniem licznika, a trzy zakończyły się karą pozbawienia wolności. W 2023 r. takich spraw było już 95, a 38 wyroków oznaczało więzienie.
Nowe przepisy miały też uderzyć w cały mechanizm tego procederu. Jeszcze przed zmianą prawa podobne usługi bywały oferowane otwarcie, także z dojazdem do klienta. Po wejściu przepisów taka działalność stała się przestępstwem.
Obowiązki właściciela i kontrole przebiegu
Prawo przewiduje również konsekwencje dla właściciela auta, który wymieni licznik i nie dopełni formalności. Po wymianie drogomierza trzeba zgłosić się do stacji kontroli pojazdów w ciągu 14 dni. Brak takiego zgłoszenia może skończyć się grzywną do 3 tys. zł.
Stan licznika trafia do CEPiK podczas obowiązkowych badań technicznych. Odczyt mogą też wpisywać służby uprawnione do kontroli ruchu, w tym policja, Inspekcja Transportu Drogowego, Straż Graniczna, Służba Celno-Skarbowa i Żandarmeria Wojskowa. Dzięki temu funkcjonariusze mogą porównać aktualny wynik z wcześniejszymi zapisami i wychwycić podejrzane różnice.
W sieci pojawiają się przypadki aut, w których licznik cofnięto o dziesiątki, a nawet setki tysięcy kilometrów. W jednym z takich zatrzymań różnica między danymi z ewidencji a wskazaniem auta sięgnęła niemal 320 tys. km. Takie rozbieżności zwykle kończą się zawiadomieniem prokuratury.
Co może zrobić kupujący samochód używany?
Samo kupno auta z wcześniej cofniętym licznikiem nie oznacza automatycznie odpowiedzialności karnej nabywcy. Jak wyjaśniała policja w materiale WP Autokult, przepisy dotyczą osoby, która ingerowała w drogomierz albo zleciła taką usługę. Dodatkowo prawo nie działa wstecz.
To jednak nie znaczy, że kupujący zostaje bez ochrony. Jeśli po zakupie okaże się, że przebieg był zmanipulowany, może powołać się na przepisy kodeksu cywilnego. W zależności od okoliczności w grę wchodzi odstąpienie od umowy albo żądanie obniżenia ceny. Przy zakupie w komisie znaczenie mają też zapisy umowy, dlatego warto wpisać w niej przebieg auta, a nie tylko stan licznika.
Dlaczego cofanie licznika nadal kusi sprzedawców?
Mimo zaostrzonych przepisów cofanie licznika wciąż daje nieuczciwemu sprzedawcy prostą korzyść. Jak wynika z materiałów WP, korekta przebiegu o 100 tys. km może podnieść wartość auta o ponad 5 tys. zł. Dla kupującego oznacza to wyższą cenę na starcie, a później także większe ryzyko kosztownych napraw, których nie dało się przewidzieć po zaniżonym przebiegu auta.
Problem najmocniej widać na rynku samochodów używanych, zwłaszcza tych sprowadzanych. Przepływ aut między państwami zwiększa ryzyko manipulacji, bo dane o historii pojazdu nie zawsze są łatwo dostępne w jednym miejscu. To sprawia, że samochód może zostać "odmłodzony" jeszcze przed wystawieniem ogłoszenia i trafić do sprzedaży jako bardziej atrakcyjny egzemplarz.
Skalę zjawiska pokazują także przykłady modeli, w których korekta przebiegu pojawia się szczególnie często. W materiale WP Wiadomości wskazano, że w 2025 r. na polskim rynku najczęściej dotyczyło to Toyoty Prius, a dalej Jeepa Wranglera i Fiata Ducato. W tych autach różnice nie były symboliczne. Średnie obniżenie przebiegu sięgało dziesiątek, a nawet ponad 100 tys. km.