Jak zwalczyć kunę na poddaszu i kiedy warto wezwać fachowca?

Kuna na poddaszu to nie tylko nocny hałas. Zwierzę potrafi niszczyć izolację, zostawiać nieprzyjemny zapach i prowadzić do kosztownych napraw. Domowe metody mogą pomóc, ale przy powracającym problemie liczy się szybka reakcja i dobre zabezpieczenie dachu.

Kuny lubią grasować na poddaszuKuny lubią grasować na poddaszu
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Amadeusz Cyganek

Nocne tupanie, drapanie i szuranie nad sufitem to zwykle pierwszy sygnał, że pod dachem pojawił się nieproszony lokator. Pojawiają się także inne objawy: nieprzyjemny zapach na poddaszu, ślady łap, odchody, resztki jedzenia oraz uszkodzenia przy podbitce, kominie albo rynnach. Kuna potrafi dostać się do środka przez niewielką szczelinę, a później wracać tą samą trasą przez wiele miesięcy.

Problem łatwo zlekceważyć, bo z początku wydaje się, że to tylko hałas. W jednym z tekstów WP opisano historię mieszkańca spod Lublina, który przez lata zmagał się z kuną wracającą pod dach. Najpierw pojawiało się chrobotanie, potem przyszły chłodniejsze pokoje i wyraźniej słyszalny ruch uliczny. To dobry przykład, że pierwsze odgłosy często są zapowiedzią większych szkód.

Dlaczego nie warto zwlekać z reakcją?

Kuna nie niszczy poddasza przypadkiem. Drąży korytarze w izolacji, robi sobie legowisko, przesuwa materiał i go ugniata. W efekcie powstają mostki termiczne, a dom zaczyna tracić ciepło. Z zewnątrz może też mocniej dochodzić hałas. Zwierzęta tego typu potrafią również uszkadzać przewody i elementy instalacji.

Skala wydatków bywa znacznie większa, niż wielu właścicielom domów się wydaje. Opisany przez WP właściciel dostał ponad 12 tys. zł odszkodowania, ale ta kwota wystarczyła jedynie na doraźne uzupełnienie braków w ociepleniu. Pełna naprawa, obejmująca zdjęcie dachówek, poprawę paroizolacji i uzupełnienie izolacji, miała kosztować ponad 80 tys. zł. To pokazuje, że zwlekanie z interwencją może skończyć się nie tylko bezsennymi nocami, ale też poważnym remontem.

Jak odstraszyć kunę z poddasza?

Najczęściej stosuje się metody zapachowe. Kuny źle znoszą intensywne aromaty, dlatego wykorzystywane są m.in. olejki eteryczne, zwłaszcza miętowe, eukaliptusowe albo pieprzowe. Nasącza się nimi waciki lub rozcieńcza w wodzie i rozpyla w miejscach aktywności zwierzęcia. Trzeba jednak pamiętać, że taki zapach należy regularnie odnawiać, bo kuna szybko przyzwyczaja się do otoczenia.

Pomocne bywa też zwiększenie aktywności na strychu, światło z czujnikiem ruchu albo odstraszacze dźwiękowe, choć ich skuteczność nie zawsze jest trwała. Bardzo ważna zasada jest inna: nie wolno od razu zatykać otworu wejściowego, jeśli nie ma pewności, że zwierzę opuściło kryjówkę. Najpierw trzeba ustalić trasę wejścia i wyjścia, a dopiero później zabezpieczyć ją mocną metalową siatką lub kratką. Sama pianka albo cienki plastik zwykle nie wystarczą.

Kiedy warto wezwać fachowca i od czego zależy koszt?

Specjalista przydaje się wtedy, gdy problem wraca, nie da się znaleźć wejścia albo szkody objęły już ocieplenie i elementy dachu. Na koszt wpływa kilka elementów: lokalizacja miejsca wejścia, skala zniszczeń, zabezpieczenie otworów, uprzątnięcie śladów bytowania zwierzęcia i ocena stanu izolacji. Można oszacować, że najprostsze operacje kosztują ok. 300-400 złotych, z kolei stosowanie bardziej skomplikowanych metod może być wycenione na ponad 1000 złotych.

W praktyce najtańsza okazuje się profilaktyka. Przycięcie gałęzi przy dachu, sprawdzenie podbitki, komina, wentylacji i wszystkich przejść instalacyjnych mogą oszczędzić dużo więcej niż późniejsze rozbieranie połaci dachowej. Jeśli kuna już weszła na poddasze, najlepiej działać szybko. Wtedy rośnie szansa, że skończy się na odstraszaniu i zabezpieczeniu wejść, a nie na remoncie za dziesiątki tysięcy złotych.

Wybrane dla Ciebie