Wygrali 1 mln funtów. Rzuciła go. I nagle taki zwrot
Brytyjka, która zostawiła swojego partnera zaledwie kilka tygodni po wygraniu miliona funtów na loterii, została przez niego pozwana. Domaga się on 500 tysięcy funtów. Wizja utraty części majątku i ogromnych kosztów sądowych wprawiła kobietę w "całkowitą panikę" - podaje "The Sun".
39-letnia Charlotte Cox i 41-letni Michael Cartlidge wspólnie kupili zdrapkę National Lottery, która przyniosła im wygraną w wysokości miliona funtów. Szczęście w grze nie przełożyło się jednak na miłość. Zaledwie kilka tygodni po wielkiej wygranej Charlotte zakończyła ich trzymiesięczny związek i zatrzymała całą pulę dla siebie - donosi "The Sun".
Teraz Michael wkroczył na drogę sądową. Pozew miał wywołać u Charlotte ogromny stres. Zaledwie po kilkunastu miesiącach rozrzutnego życia kobieta wystawiła na sprzedaż luksusowe sportowe BMW o wartości 50 tysięcy funtów, które kupiła za pieniądze z loterii.
Charlotte obawia się, że wydała już mnóstwo pieniędzy, a teraz może zostać obciążona ogromnymi kosztami sądowymi i zmuszona do wypłacenia Michaelowi jego części - powiedziała osoba z jej otoczenia, cytowana przez "The Sun".
Spór o zdrapkę
Spór dotyczy tego, do kogo tak naprawdę należała zdrapka. Charlotte kupiła dwa losy "Dice Tower" za 5 funtów w sklepie w Spalding w hrabstwie Lincolnshire, płacąc swoją kartą, i to ona je zdrapała.
Michael twierdzi jednak, że to on wpadł na pomysł zakupu, osobiście wybrał zdrapki i jeszcze w sklepie próbował przelać jej pieniądze na pokrycie kosztów. Jego wersję wydarzeń potwierdza sprzedawca, który ich obsługiwał.
Poprzedni operator loterii, firma Camelot, przeprowadził w 2024 r. dochodzenie w tej sprawie. Po przeanalizowaniu nagrań ze sklepowego monitoringu zasugerowano, że milion funtów powinien zostać podzielony między partnerów.
Sytuacja zmieniła się jednak, gdy loterię przejęła nowa firma - Allwyn. Nowy operator uznał, że prawowitą właścicielką całości jest Charlotte, ponieważ to z jej konta bankowego opłacono zakup.
Po rozstaniu z partnerką Michael otwarcie wyrażał swoje rozgoryczenie w mediach:
Jestem w szoku. Otwarcie przyznaję, że nie mielibyśmy tego losu bez Charlotte, ale ona nie miałaby go beze mnie. Wiem, że to z jej konta poszła płatność, ale z moralnego punktu widzenia powinniśmy się podzielić pół na pół - mówił.