Stoi tuż przy drodze. Nikt nie pilnuje. Rolnicy zawiesili kartkę
W czasach zakupów online i płatności telefonem trudno uwierzyć, że handel wciąż może opierać się na zaufaniu. Tymczasem w Sośnicowicach na Śląsku działa samoobsługowy punkt sprzedaży warzyw i owoców. Nie ma tu sprzedawcy ani kasy. Klienci sami wybierają produkty, a należność wrzucają do zamkniętej na kłódkę kasetki.
Drewniana budka z napisem "Kartofle u Dorki" stoi przy drodze i przyciąga uwagę przejeżdżających kierowców. W środku na półkach ustawiono worki z ziemniakami, cebulą, burakami oraz jabłkami. Nie ma tu nikogo, kto obsługuje klientów. Zakupy odbywają się na prostych zasadach – wybierasz produkt, sprawdzasz cenę i zostawiasz odpowiednią kwotę w przygotowanej kasetce.
Choć takie rozwiązanie może wydawać się nietypowe, w wielu krajach Europy podobne punkty działają od lat. W Polsce należą jednak do rzadkości, dlatego stoisko w Sośnicowicach wzbudza zainteresowanie mieszkańców i przypadkowych przejezdnych.
Ziemniaki, jabłka i buraki. Cennik jest prosty
Oferta punktu opiera się przede wszystkim na lokalnych warzywach i owocach. Z wywieszonego cennika wynika, że ziemniaki można kupić w kilku wariantach wagowych. Worek o wadze 6 kilogramów kosztuje 15 zł, za 10 kilogramów trzeba zapłacić 25 zł, a za największy, 15-kilogramowy worek – 30 zł.
Na półkach znajdują się również jabłka sprzedawane w pięciokilogramowych siatkach za 25 zł. Dostępne są także buraki – mniejsze worki o wadze około 2,5 kg kosztują 10 zł, natomiast większe, pięciokilogramowe, wyceniono na 15 zł. Klienci mogą kupić również gotowe przetwory. W sprzedaży są słoiki z burakami. Za słoik o pojemności 550 ml trzeba zapłacić 15 zł, a za większy, 900-mililitrowy – 16 zł.
Produkty przechowywane są w siatkach i oznaczone kolorowymi karteczkami z cenami. Całość sprawia wrażenie niewielkiego rodzinnego punktu sprzedaży, w którym liczy się przede wszystkim prostota.
"Uczciwość nic nie kosztuje"
Wewnątrz budki uwagę zwraca odręcznie napisana kartka skierowana do klientów.
Uczciwość nic nie kosztuje. Kradzież towaru to strata, której nie da naprawić samym zwrotem pieniędzy. To utrata zaufania! – napisano na tabliczce zawieszonej obok oznaczenia informującego o monitoringu.
To właśnie zaufanie jest fundamentem funkcjonowania tego miejsca. Właściciel nie kontroluje każdej transakcji, licząc na uczciwość kupujących. Jednocześnie wewnątrz budki umieszczono informację, że obiekt jest monitorowany.