Warszawska legenda walczy o przetrwanie. Lokal ma gigantyczne długi
Legenda warszawskiej ulicy Nowy Świat, kawiarnia Cafe A. Blikle, znalazła się w krytycznym położeniu. Jak opisuje stołeczna "Gazeta Wyborcza", lokal ma ponad 2 mln zł długu, a po wypowiedzeniu najmu miasto nalicza jej podwójny czynsz. Bez porozumienia z ratuszem lokal może zniknąć w ciągu miesiąca.
Przy ul. Nowy Świat 33 w Warszawie trwa walka o utrzymanie jednego z najbardziej rozpoznawalnych adresów warszawskiej gastronomii. Według relacji "Gazety Wyborczej" największym problemem kawiarni nie jest dziś sama marka ani liczba gości, lecz warunki najmu miejskiego lokalu.
Spółka przestała opłacać czynsz w maju 2024 r., gdy zabrakło środków na dalsze dokładanie do działalności. W sierpniu 2024 r. Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami wypowiedział umowę po trzech niezapłaconych okresach. Od tego czasu lokal działa bezumownie, a dług rośnie o ok. 130 tys. zł miesięcznie.
Cafe A. Blikle zmaga się z potężnym zadłużeniem
Źródłem kłopotów pozostaje umowa zawarta w 1994 r. Wtedy miesięczny czynsz ustalono na 5100 zł, a w dokumencie zapisano coroczną waloryzację i brak możliwości renegocjacji stawki. Dziś sama opłata za najem przekracza 60 tys. zł brutto, a z mediami sięga prawie 65 tys. zł brutto.
Przedstawicielka kawiarni Magdalena Kulczyńska przekazała "GW", że lokal przy Nowym Świecie od lat nie finansował się sam. Firma miała pokrywać jego koszty z innych punktów, ale po pandemii ten model przestał działać. W zeznaniu podatkowym za 2024 r. spółka wykazała ponad 1,5 mln zł straty.
W samej Warszawie Blikle ma 15 lokali, głównie w centrach handlowych. Flagowa kawiarnia zatrudnia ośmioro pracowników, a koszt wynagrodzeń to ok. 50 tys. zł miesięcznie. Do tego dochodzi niska, jak na gastronomię, marża na poziomie ok. 30 proc. i łączne koszty utrzymania lokalu sięgające ok. 140 tys. zł.
Kulczyńska wskazuje, że styczeń przyniósł 165 tys. zł sprzedaży, podczas gdy sam podwójny czynsz wyniósł 130 tys. zł. Kawiarnia zarabia na kawie i ręcznie robionych pączkach, a nie na alkoholu. Pączek z różą kosztuje tam 9,90 zł, czarna kawa 15 zł, a latte o 2 zł więcej.
Miasto stawia warunki, a kawiarnia porównuje stawki
Przedstawiciele Bliklego przekonują, że nawet pierwotny czynsz był trudny do udźwignięcia, a obecne warunki są oderwane od realiów. Zwracają też uwagę na sąsiednie lokale. Według urzędu średnia stawka dla kawiarni i małej gastronomii przy Nowym Świecie wynosi 242,13 zł za m kw. + VAT, podczas gdy u Bliklego to ok. 273 zł za m kw. + 23 proc. VAT.
Pobliskie lokale komunalne ponoszą znacznie niższe opłaty. Jak informuje "Wyborcza", jeden, o zbliżonej powierzchni, ma czynsz ok. 20 tys. zł miesięcznie i sprzedaje alkohol. Inny, dwa razy mniejszy, płaci ok. 12 tys. zł netto. W ofercie z grudnia 2025 r. pojawił się też lokal z kuchnią i barem, którego czynsz nie przekraczał 10 tys. zł.
Radna miejska Melania Łuczak z Miasto Jest Nasze oceniła, że Warszawa traci miejsca z historią, a Nowy Świat coraz bardziej wypełniają sieciówki i lokale oparte głównie na sprzedaży alkoholu. Jej zdaniem miasto powinno ostrożniej prowadzić politykę wobec lokali użytkowych w tak ważnej części stolicy.
Urząd odpowiada, że od wielu miesięcy do miejskiej kasy nie trafiają regularne wpłaty za lokal, a zadłużenie szybko narasta. Blanka Kordula-Paczóska z Wydziału Kultury i Promocji Dzielnicy Śródmieście poinformowała "Wyborczą", że dyrektor ZGN Śródmieście dwa razy spotkał się z przedstawicielami kawiarni: 13.09.2024 r. i 11.07.2025 r.
Miasto deklaruje gotowość do podpisania nowej umowy, ale pod kilkoma warunkami. Potrzebne są całkowita spłata długu albo ugoda ratalna ze skarbnikiem m.st. Warszawy, ustalenie nowej stawki i czasu najmu oraz wpłata kaucji obejmującej trzymiesięczny czynsz brutto i trzymiesięczne opłaty eksploatacyjne brutto.
W najbliższych dniach ma dojść do spotkania przedstawicieli firmy z miejskim skarbnikiem. Jeśli rozmowy nie przyniosą porozumienia, kawiarnia może zakończyć działalność w ciągu miesiąca. Przedstawiciele Bliklego podkreślają, że zależy im nie na specjalnym traktowaniu, lecz na normalnej umowie na rynkowych warunkach.
Historia tego miejsca zaczęła się w 1869 r., gdy Antoni Blikle przejął cukiernię Michalskiego i otworzył ją pod własnym nazwiskiem. W kolejnych dekadach lokal stał się ważnym punktem towarzyskim Warszawy. Bywali tam m.in. Tadeusz Boy-Żeleński, Gabriela Zapolska, Władysław Reymont, Stefan Żeromski oraz generał Charles de Gaulle.