Była w Hiszpanii. I nagle takie słowa o Bałtyku. "Polacy nie uwierzą"
Pani Teresa udała się na wakacje do Lloret de Mar (Hiszpania). W rozmowie z "Faktem" kobieta podzieliła się wnioskami odnośnie do pogłosek, z których wynikało, że panuje tam drożyzna. - Polacy nie uwierzą, ale podobne ceny mamy nad Bałtykiem - skwitowała.
Tygodniowy pobyt all inclusive w Hiszpanii kosztuje w biurach podróży od 5 do 7 tys. zł. A jak prezentują się ceny nad Morzem Śródziemnym? "Fakt" rozmawiał o tym z Polką, która ma za sobą wizytę w Barcelonie i Lloret de Mar.
Jeśli dobrze poszukasz, wcale nie musisz wydać góry "eurasów" na jedzenie i coś do picia - spostrzegła pani Teresa.
Jednocześnie zrelacjonowała, że przy plaży sprzedawana była pizza na kawałki. Za porcję trzeba było zapłacić cztery euro (około 17 zł).
Moim skromnym zdaniem, taka cena nie jest przegięciem. Nad Bałtykiem córka płaciła za identyczny kawałek pizzy 15 zł, więc różnica jest niewielka - kontynuowała.
"Dyszka za każdą filiżankę"
Ujawniła też, ile trzeba było zapłacić za gorące napoje.
Zamówiłam z koleżankami herbatę i dwie kawy (americano i taka fikuśna, z mlekiem). Już po przeliczeniu na złotówki, wyszło 30 zł. Dyszka za każdą filiżankę - zaznaczyła rozmówczyni "Faktu".
Pani Teresa wyraźnie dała do zrozumienia, że w Hiszpanii - wbrew licznym spekulacjom - wcale nie jest aż tak drogo.